wtorek, 1 kwietnia 2014

Nasz dzwonek

Będzie szybko i krótko. Od jakiegoś czasu marzyłam o dzwonku do domu. Ale nie chciałam go, ot tak zwyczajnie kupić, chciałam wejść w jego posiadanie w  nadzwyczajny sposób (nawet nie wiem jaki to miałby być sposób, ale na pewno nie chciałam go zwyczajnie kupić). No i Ruderia ma już dzwonek - właściwie był on cały czas przy domu - Uczestnik znalazł go w ziemi podczas wkopywania w grunt malin.



A inna sprawa jest taka,że nasz dom pokochały kuny.Żywe.

poniedziałek, 10 marca 2014

Strychowe znalezisko-pudełko na kapelusz?

Na strychu ruderyjnym uchowało się po poprzednikach tekturowe, owalne pudełko. Niewysokie, przykrywka ma wytłoczony, wokół krawędzi, stylizowany  roślinny motyw (nieco podobny do lilijki harcerskiej), pudełko jest zmontowane za pomocą żelaznych nitów, wykonane jest z grubej tektury. Na przykrywce zachował się fragment etykiety z napisem "407 Breslau 11". Czyli kolejna rzecz po rodzinie Oswalda. W pierwszej chwili pomyślałam, że to pudełko na kapelusz, ale czy nie jest za płytkie? Pudełko jest nadgryzione nie tylko zębem czasu (posiada dziurki wyżarte przez żyjątka)  - czym można zakonserwować tekturę? lakierem? podpowiedzi i rady pożądane.
Poniżej - zdjęcia pudełka, niestety wykonane przeze mnie fatalnym aparatem w telefonie:




niedziela, 23 lutego 2014

Z serii: wokół Przecznicy - Hucianka (Hüttenhübel)

Za bezimiennym (na mapach) pagórem*, u podnóża którego stoi nasza Ryderyja, znajduje się ciekawa wulkanicza góra - Hucianka. Poniżej parę zdjęć Uczestnika (z wczoraj), pokazujących bazaltowe formy, widoczne na Huciance:
widok z Hucianki na zbocze "naszego" pagóra

tu szersza perspektywa-widok na Pogórze Izerskie

bazaltowe formy na Huciance (słupy bazaltowe, powstałe w wyniku stygnięcia lawy w kominie wulkanu)
A teraz garść informacji o Huciance z SGTS**:

"Wzgórze 548 m n.p.m. na przedpolu Kamienieckiego Grzbietu. Zbudowane z granitognejsów i łupków algonckich, na których zalegają bazalty. Wierzchołek odsłonięty, a zbocze porośnięte lasem. Hucianka wraz z sąsiednią Urwistą i Wygorzelem tworzy interesującą formację geologiczną reprezentującą trzeciorzędowy wulkanizm bazaltowy rozwijający się wzdłuż głównych uskoków tektonicznych. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od prac górniczych prowadzonych w Przecznicy."

A tu zrzut mapki (z aplikacji Endomondo) z trasą Uczestnika - czerwony punkt na trasie to mniej więcej szczyt Hucianki:


* potoczna nazwa pagóra przed wojną: Hasenberg
** SGTS, t.1, pod red. M.Staffy, Wydawnictwo PTTK "Kraj", 1989, s.46.

poniedziałek, 3 lutego 2014

W Izerach śniegu nie ma już (ale to nie oznacza wiosny)

Rozglądaliśmy się za zimą pierwszego dnia lutego. Poniżej kilka zdjęć z poszukiwań zimy w okolicy Przecznicy (trasa drogą polną i łąkami z Przecznicy do Lasku). Co ciekawe - tego dnia było bardzo wietrzenie w Przecznicy, a np. w sąsiednim Rębiszowie była  już cisza i spokój. 






już wiemy, gdzie jest pewien zielony domek - rzut beretem!
widok na Gierczyn - zdjecie zrobione przy jednym z punktów widokowych (nr 3)  w Lasku, na trasie "Śladami dawnego górnictwa kruszców"  
znalezione na pieńku w Lesie Rębiszowskim -  takie rzeczy w lasach tylko na Dolnym Śląsku...

niedziela, 12 stycznia 2014

Dłużec - tam i z powrotem, wczoraj

...3 D ;) (bez popcornu i coli)

w drodze tam - jedne z wielu ruin w górnej części Przecznicy

nie wiadomo co, ale wybudowane przez/ dla? H&V w 1928 roku
widoczek już powyżej ostatnich ruin - piękny widok na zamek Gryf (a u jego stóp Naftalina:))



a tu już z powrotem - w okolicy Blizbora
ps. a wieść niesie, że inspiracją dla J.R.R.Tolkiena przy tworzeniu postaci czarodzieja Gandalfa Szarego był Duch Gór (być może ten "nasz")...
ps.2. to była wycieczka Uczestnika.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Wpis na koniec roku

 Najpierw życzenia (bo zaraz zapomnę): z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę wszystkim blogowym czytaczom oraz  blogującym, aby kolejny rok był lepszy od mijającego, aby dał nam więcej sił do zmagań z remontami naszych ruder, dużo samozaparcia oraz oczywiście końskiego zdrowia do tego i odkrycia pękatego worka z "markami i złotem", (aby te remonty szybko poszły do przodu;)). A teraz spieszę donieść, że końcówkę świąt, pomimo choróbsk targających naszą młodzieżą, spędziliśmy w okolicy okołoruderyjnej. I jak zwykle okazało się, że strefa najlepszych zakupów klimatycznych drobiazgów do domiszcza to komis w Mirsku,  (oj, można tu czasem na coś niesamowitego trafić) oraz Naftalina (chyba uzależniłam się od jej zapachu;)). Kiedyś w kuchni na ścianie zawiśnie działający młynek do kawy (wcześniej znajdował się od zawsze w pewnym szachulcowym domu w Mściszowie) firmy Zassenhaus jak się okazało po oczyszczeniu rączki. Gdy go dostaliśmy, wyglądał tak:
młynek przed...
...i po oczyszczeniu oraz uzupełnieniu ubytków (pracą nad młynkiem zajął się Uczestnik i już niestraszna nam perspektywa renowacji szafy po panu Oswaldzie;)) 

Uczestnik wybrał się na krótką wycieczkę w okolice góry Kamienicy, a ja wybrałam zdjęcia z wycieczki, które najbardziej mnie urzekły (zima nawet bez śniegu jest piękna w górach):
tradycyjnie, jak co roku o tej samej porze zdjęcie "domu z pałkami", czyli dawny Haus Toninga w Przecznicy
powyżej wsi - słońce przebijające się przez chmury
a tu:)?
p.s. cały czas namiętnie przeglądam strony z ofertami sprzadaży domów w okolicy, zauważyłam,że do sprzedania jest sporo domów - dawnych ruder, wyremonotowanych mniej lub bardziej powabnie i zastanawiam się, co się dzieje: ludzie poświęcają dużo czasu, energii i środków na uratowanie domu i...bach! zapada decyzja o sprzedaży. Zastanawiam się dlaczego ludzie decydują się na sprzedaż - problemy zdrowotne? osobiste? czy wieś jest jednak zbyt mało sielska-czarodziejska?Pewnie to wszystko i masę innych powodów...Dobrze, że rudery odratowane:)

sobota, 21 grudnia 2013

Skromne wieści z Ruderii

Mamy zapowiedź finału kablowej afery (tu info jak to się zaczęło i o co chodzi) w postaci pisemnego zapewnienia od dostawcy prądu o spełnieniu naszych roszczeń (chwilę trwała wymiana listów). Zobaczymy czy zapewnienia się ziszczą...Oto one:

pisownia, niestety oryginalna. Z ostatnim zdaniem niezmiennie się nie zgadzamy.
A co poza kablową aferą słychać w Ruderii? liczę, że za pół godziny otrzymam pierwszy raport od Uczestnika, który powinien być teraz na trasie Jelenia Góra-Świeradów-Zdrój (via Pasiecznik, Janice-ale  pięknie odremonotowany domek tam jest, niczym z bajki! Grudza, itd). Jest też smutna wieść - w stodole ruderyjnej na przełomie sierpnia/września wziął i zdechł sobie czyjś kot. To nie pierwszy kot, który wyzionął w Ruderii ducha (tu wpis o pierwszych kocich mumiach). Czy w domu jest zła energia? Hmm, w domu czuję się bardzo dobrze, tylko samotne noce napawają mnie lękiem, ale w nocy wszystko jest inne...
Ach i okazało się, że Uczestnik wygrał nastrojową pocztówkę w konkursie zorganizowanym przez Karkonosze na dawnych pocztówkach.
Oto i pocztówka - dziękujemy!