Każdy chyba wie, że Góry Izerskie obfitują w różniste minerały, kamienie mniej lub bardziej szlachetnie. Zawsze wydawało mi się, że trzeba wyruszyć w pewne, znane li i jedynie poszukiwaczom szlachetnych kamieni, tajemne miejsca, aby natknąć się na te wszystkie kamienne cudowności. Podczas ostatniego pobytu w Ruderii wyrywałam chwasty (no dobra, dokonywałam subiektywnej selekcji roślinności :)) z muru. Moją uwagę zwrócił ten oto kamień:
A dokładniej: zwróciłam uwagę na te fioletowe "wtręty" w kamieniu. Nie mam wiedzy geologicznej - czy to jakaś odmiana granitu? Na naszym podwórku rozpoznaję jedynie łupki łyszczykowe. Jeśli to byłby granit, to może to fioletowe coś, to może nieśmiałe zaczątki ametystów? Dotychczas ametysty kojarzyły mi się z dorodnymi szczotkami kwarcowymi...Widok tych fioletowych "wtrętów" zasiał we mnie wątpliwość. Czyżbyśmy w ścianach stodoły i murze mieli małą przydomową kopalnię niedorobionych ametystów ;)? Chyba jednak niemożliwe. Poniżej - pierścień z prawdziwym ametystem :
![]() |
| pierścień ten należał do babci Uczestnika, trafił się mnie :) |
![]() |
| ametyst ten podobno pochodzi z Ameryki Południowej |


