Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Flins. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Flins. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 maja 2013

Krążę...i Radegast, Flinsem zwany w okolicy

Krążę niczym lis wokół kurnika.Ciągle po głowie chodzi mi wizja odkrycia szczątków po przysłupowej (być może) przeszłości Ruderii. Wciąż chcę się dowiedzieć czegoś nowego o naszym domu. O przeszłości wsi, jakieś ciekawostki. I... nie mam jak. Nie lubię działać na oślep, nie mając jakichkolwiek przesłanek, że tak powinnam zadziałać. Lubię dostawać "znaki", wskazówki, którymi dalej podążam i które utwierdzają mnie w tym, że to słuszna droga. Brzmi może nieco baśniowo, ale u mnie się sprawdza. Chciałabym też wyremontować szybko Ruderię i przy okazji dowiedzieć się więcej o niej, zdzierając kolejne warstwy tynku i desek z sufitu. Teraz w Ruderii Uczestnik urzęduje, a ja jestem z potomstwem w mieście.Wystraszyłam się paskudnej pogody, do tego dołożyłam trwające przeziębienia  u dzieci i średnio komfortowe  warunki cieplne panujące teraz w domiszczu. Uczestnik teraz przeobraża jedno małe pomieszczenie  na bardziej przyjazne - żeby z dziurawego sufitu  farfocle nie spadały do zlewu i suszarki do naczyń. To pomieszczenie to nasz mały, najbliższy target. Niekoniecznie uda się to w tym roku (raczej nie), ale jest pierwsze w kolejce, kolejne pomieszczenie to sień (tu będą odbijane dechy z sufitu, ciekawe co z nich wypadnie?) i chyba kolejne to pomieszczenia na górze - jeden pokoik (zastany) i kawałek strychu. Ale plany mogą się zmieć.Wiadomo. Póki co - podzielę się ciekawostką dotyczącą Flinsa. Bo Flins  to bóstwo (pal sześć, że być może rzekome) najbliższe Ruderii. Ciekawostkę znalazłam w odkrytej na półce książce Andrzeja Zielińskiego pt.: "Miasta dolnośląskie na dawnej rycinie" (kiedyś sięgnęłam do niej w związku z Mirskiem). Pozwolę sobie zacytować fragmenty tego, co znalazłam na stronie 52, dotyczącej miasta Lubań: 
"...Lubań (Lauban) w Górnych Łużycach. Część Dolnego Śląska, w której miasto Lubań się wznosi, stanowią Górne Łużyce. Nazwa miasta wskazuje, że Słowianom zawdzięcza swe powstanie, bo gdyby Niemcy byli je pobudowali, to by nie omieszkali dać mu miana niemieckiego.O ile skąpe szczegóły z oddalonej przeszłości do nas doszły Lubań należał pierwotnie do Czech [...]Wiara chrześcijańska dopiero w XII w. tutaj zajaśniała.W czasie pogaństwa czczono tu między innymi bogami Radegasta. Bożka tego wyobrażano przybranego w długi czerwony płaszcz; w prawej ręce miał laskę i przez lewe ramię przewieszonego lwa. Świątynię swą miał w miejscu o milę oddalonym od dzisiejszego zakładu kąpielowego Flinsberga, gdzie napotykamy jeszcze ślady dawniejszych ołtarzy pogańskich. Radegast miał w tych stronach także pod nazwą Flinca [Flinsa] odbierać cześć bałwochwalczą [...]
Tygodnik Ilustrowany, 1884 nr 102"
Tyle w książce, a właściwie w cytacie z Tygodnika Ilustrowanego sprzed ponad stu laty. W sieci znalazłam dwóch Radegastów - piwo czeskie (kiedyś miałam okazję spróbować - dobre) oraz pomnik znajdujący się na pewnej górze od 1998 r.: tu linki do wikipedii: po polsku i po czesku , tam znajdują się zdjęcia pomnika. Z tym, że zamiast lwa Radegast dzierży róg i kaczkę (?). A swoją drogą, skąd u słowiańskiego bóstwa miałby lew się pojawić? lepsza faktycznie ta kaczka, jest zdecydowanie  bardziej słowiańska :).


*skorzystałam z : 
Andrzej Zieliński, Miasta dolnośląskie na dawnej rycinie, Wydawnictwo Dolnośląskiego  Towarzystwa Społeczno - Kulturalnego  Silesia, Wrocław 2002, s.52

niedziela, 14 października 2012

Z serii Ciekawostki: Flinsberg, Steinau, Weisse Flins, cz.II

Dzisiaj druga, ostatnia część ciekawostek, przetłumaczonych przeze mnie (przepraszam za istniejące z pewnością błędy i wypaczenia), a pochodzących z:
"Budorgis oder etwas über das alte Schlesien vor Einführung der Christlichen Religion besonders zu den Zeiten der Römer nach gefundenen Alterthümern und den Angaben der Alten" von Friedrich Kruse, Doctor der Philosophie und Lehrer an der Maria - Magdalenenschule in Breslau. Leipzig 1819, s.114-115.
Ciekawostki dotyczą miejscowości Kamień, Wyrwaka oraz Izerskich Garbów .

„...Tutaj też należy wieś Kamień (Steinau bei Wiel.), około mili na północ, lekko na wschód od zwanej Todtenstein, wysokiej, białej kwarcowej skały. Niegdyś miał tu być czczony Tod, Toth lub Flins. Nie doświadczyłem tego przy starożytnych naczyniach wydobytych podczas wykopalisk w jego pobliżu [tj. w pobliżu Todtenstein – przyp. moje]*. Do tego miejsca przynależy jeszcze Wiesse Flins, góra na końcu doliny Kwisy, gdzie również był czczony Flins. Według słów mieszkańców, wśród kwarcowych skał znajdował się jego zamek wypełniony skarbami. Jednakże tylko raz dane było jednemu z mieszkańców Flinsberga odkryć kamienną furtę , po której nie ma już śladu.
O kulcie Flinsa, od którego pochodzi nazwa, i jego wytępieniu przez papieskiego ojcobójcę Henryka V 1106 oraz Lothara II ** vergl. [porównaj?-przyp.moje] w Łużyckich Osobliwościach Grossera II. Th. p. 4,5, szczególnie uwagi 5.8.9. Potrójny wizerunek, co do którego nie ma całkowitej pewności, można znaleźć ib. p.1. u Manliusa, annall. Budiss. i wykutego w kamieniu przedstawienia w Görlitz. Łużyckie Roczniki umiejscawiają Flinsa nad Kwisą na Górze Flinsa. Wg Grossera, p.5 został opisany kamień z jego wizerunkiem, który stał koło Budziszyna, w kierunku Oehna, nad Szprewą, a zatonął w rzece”

* prawdopodobnie chodzi o materiały zabytkowe ze stanowiska z epoki brązu, zlokalizowanego w pobliżu.
** w druku zaszła chyba pomyłka, autorowi chodziło zapewne o Lothara III

wtorek, 24 lipca 2012

Wycieczka na Wyrwak (Zmarlak, Martwy Kamień, Totenstein)

Równo tydzień temu wybraliśmy (tj. Magda, Franio, ja i Jagoda) się do miejscowości Kamień, aby zwiedzić niewielkie wyniesienie (400 m n.p.m), owiane sławą z dwóch powodów: geologicznych i  kultowych. Geologicznych, bo jak wieść niesie można znaleźć tu sporo ciekawych minerałów takich jak topazy, turmaliny oraz m.in. bizmut rodzimy, cyrkon, epidot, tremolit, etc. (tu więcej info). Kultowych, bo wg przekazu (z trudnych do uwiarygodnienia źródeł) znajdował się tu ośrodek kultu Słowian, gdzie czczono Flinsa pod postacią posążka, który wywieziono i ukryto na szczycie Weisse Flins w Górach Izerskch (ob. Izerskie Garby, gdzie znajdują się kamieniołomy kopalni kwarcu "Stanisław"). Więcej o tej legendzie napiszę w kolejnym poście o "Budorgis oder etwas..." . Pomijając legendę i wiarę w nią, w pobliżu wyniesienia znajduje się  cmentarzysko kultury łużyckiej (zatem nazwa Zmarlak nie od kozery, wyjątkowo pasuje do miejsca). Ale do rzeczy: ok. południa zapakowałyśmy dzieci do auta i podjechałyśmy w bliskie pobliże Wyrwaka. W rzeczywistości wyniesienie jest dość słabo widoczne w terenie, żadna tam góra czy pagór. Wg mapy do Wyrwaka miała prowadzić droga. Prowadziła kawałek, potem albo wyprawa po chaszczach, albo wydeptywanie ścieżki w gryce. Aby dotrzeć do kultowego miejsca, ruszyłyśmy z potomstwem przez chaszcze. I oto objawiły się nam takie oto grupki skałek:


Oprócz skałek, było miejsce na ognisko, trochę śmieci (butelki, opakowania po chipsach,a nawet znalazłam jakąś część z bebechów komputera...) i piękny widok na Góry Izerskie:


Znalazłam parę różnych kamyków (niestety, nie rozpoznaję ich...)


 Wracając z Wyrwaka do auta wybrałyśmy tym razem drogę przez grykę, gdy wtem...z pola niemal spod naszych nóg wyrwała przestraszona sarna (zapewne wyznawczyni Flinsa lub strażniczka topazów ;)). Nie zdążyłyśmy zareagować niczym profesjonalni paparazzi i sarna dała dyla bez zabrania duszy...:) A oto i pole gryki:
w oddali widoczne są wieże wszelakie Mirska
a tu ja z Jagodą rezydującą na garbie mym
Przy aucie zmieniłyśmy zdanie i ruszyłyśmy do znajdującego się nieopodal Lasu Kaolinowego, gdzie są  pozostałości po cegielni oraz piękne ponoć kaolinowe wyrobisko (nie byłyśmy  tam z uwagi na bezpieczeństwo dzieci). Po powrocie z każdej wyprawy do Ruderii, paliłam w piecu, na którym suszyłyśmy przemoczone obuwie. Pogoda i warunki (mokre chaszcze) nas nie rozpieszczały ;)
Zdjęcia robiłam ja tym samym, nadal zepsutym canonem. Jutro opiszę kolejną wyprawę tropem Flinsa, czyli odwiedziny u Stacha.

p.s. jutro postaram się odpowiedzieć na komentarze (lubię je, lubię, jestem łasa na nie:)) do ostatnich dwóch postów.

wtorek, 29 maja 2012

Z serii Ciekawostki: Flinsberg, Steinau, Weisse Flins, cz.I


"Budorgis oder etwas über das alte Schlesien vor Einführung der Christlichen Religion besonders zu den Zeiten der Römer nach gefundenen Alterthümern und den Angaben der Alten" von Friedrich Kruse, Doctor der Philosophie und Lehrer an der Maria- Magdalenenschule in Breslau. Leipzig 1819
Piękny i kwiecisty tytuł, prawda? W dziele tym autor opisuje odkryte pozostałości po przedchrześcijańskich wierzeniach na Śląsku, znajdują się tu  krótkie wzmianki o okolicach ruderyjnych, a mianowicie o: Świeradowie – Zdroju, Kamieniu i kulcie Białego Flinsa...Jest to chyba jedno z najstarszych zachowanych, archeologicznych źródeł pisanych. Zanim przybliżę przetłumaczone fragmenty, dwa słowa o samym tłumaczeniu. Raz - tekst napisany po niemiecku na początku XIX w. wcale nie był dla mnie łatwy do przetłumaczenia. Niektóre słowa inaczej pisane (np. banalne „bei” było pisane „bey”) i chwilę mi zajęło załapanie zasad, również szyk i samo słownictwo odbiegało od tego, do czego jestem przyzwyczajona (a jestem przyzwyczajona do tekstów młodszych o jakieś 100 lat). Dwa – żeby zrozumieć co autor momentami miał na myśli, przeryłam Sieć w poszukiwaniu pewnych informacji, dzięki którym zrozumiałam o kim i o czym autor w danym momencie pisał (np. nie znałam w ogóle postaci Christopha Manliusa, który pojawił się w tekście), bardzo pomocna była również książka „Dzieje Górnych Łużyc. Władza, społeczeństwo i kultura od średniowiecza do końca XX wieku”, pod redakcją Joachima Bahlcke (Wydawnictwo DiG 2007), ponieważ w Sieci na szczęście nie ma wszystkiego. Trzy – przy okazji tłumaczenia obiecałam sobie, że gdy nieco otrzepię się z pewnej stagnacji, przyłożę się do przypomnienia sobie języka niemieckiego. Cztery –  przepraszam za niedoskonałości przekładu, które zapewne istnieją. Pięć - wahałam się, ale jednak zostawię oryginalne nazwy miejscowości. Jakoś dziwnie mi jest używać nazwy "Świeradów - Zdrój" w kontekście XIX - wiecznym. W nawiasach podaję aktualne nazwy (nie zawsze mi się udało). Temat podzieliłam na 2 odcinki. Dzisiaj będzie rzecz o Flinsbergu czyli Świeradowie – Zdroju (s.114 cytowanego dzieła). Zapraszam!

 
„...Flinsberg [Świeradów – Zdrój], 4 mile na południowy zachód od Löwenberga [Lwówka Śląskiego], pomiędzy podnóżem Hasenhöhe [?] na lewo i Haunerich [?] na prawo od Kwisy, w wejściu do pięknej doliny, którą stanowi Iserkamm [Wysoki Grzbiet] i Haunerich, Langeberg [Dłużec] i Kemnitzkamm [Grzbiet Kamienicki], do białego Flinsa, gdzie wypływa Kwisa z 9 źródeł [jej źródła to Widły I, II i III]. Tu został odkryty wielki grobowiec otoczony kamieniami. Wiadomość o nim znajduje się w „Geogr. Magazin”, Lipsk 1784, Zeszyt 8. Art. „Nachrichten über Flynsberg”. Gdy doświadczałem pobytu u wód we Flinsbergu,  przybywałem tam u obecnego posiadacza ziemskiego o nazwisku Schwedler. Nie słyszał on  o żadnych wykopaliskach. Ale zgodnie ze swoim osobliwym marzeniem o skarbie, wydobył on spod kamienia garnek, gdyokazał się być pusty, wyrzucił go w pobliżu do  Kwisy. Do tego miejsca należy Stein (Steinau)...”
Ciąg dalszy nastąpi.
książka ta znajduje się w zbiorach Muzeum Archeologicznego we Wrocławiu


p.s. wiem, że wstęp był przydługi w stosunku do zasadniczej treści, ale musiałam...