Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogowo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 września 2013

Candy: losowania nie będzie!

Ano nie będzie, bo Tomek - autor " Irlandii..." podarował tyle egzemplarzy książki, aby wystarczyło dla każdego uczestnika candy :). Wszyscy wygrali :). Zatem dzisiaj mailowo skontaktuję się z uczestnikami, żeby ustalić gdzie wysłać książki. Dziękuję wszystkim za życzenia z okazji 5-latki oraz uczestnictwo w candy.
Co poza candy, działo się we wrześniu w Ruderii? ach, niewiele. Ale w życiu blogowym to i owszem - Megi zorganizowała cudowne spotkanie bloggerek w swoim bajkowym domu. Było pięknie, sympatycznie i smakowicie (dziękuję!) i mam na parapecie coś, co zawsze będzie mi przypominać piękny dom Megi (dziękuję jeszcze raz! niebieski to mój ulubiony kolor). Poznałam Inkwizycję i Padre, M. i P.  z Naszej Polany, Basię - Florysztukę z dziećmi, TP, szczurka Stefana, przemknęły też koty :). Bardzo podoba mi się  pomysł spotkań w realu. 
Może latem uda się spotkać w Ruderii?

niedziela, 8 września 2013

To już niemal 5 lat i...pierwsze candy

Tak, już całkiem niedługo minie 5 lat, odkąd zapałaliśmy miłością wirtualną do domu wystawionego na sprzedaż w ogłoszeniu  na pewnym portalu aukcyjnym. Ruszyliśmy na zwiady w teren i w pierwszej wiosce wytypowanej na poszukiwania, znaleźliśmy ten dom. To był wrzesień 2008 r. Wtedy zaczęliśmy kochać dom miłością rzeczywistą, realną :). Co udało się zrobić w ciągu tej 5-latki? wiele i niewiele - zależy jak na to się spojrzy. Wiadomo, chcielibyśmy więcej. Z ważniejszych rzeczy: odwodnienie, (przymusowa) wymiana dachu, wznowienie granic działki, odkrycie starego sufitu, poznawanie historii domu i jego mieszkańców. A z okazji takiej rocznicy warto zorganizować małe candy :). Można otrzymać książkę autorstwa Tomasza Borkowskiego:


Do wygrania jest 5 książek z autografem autora (Tomek, dziękuję za autografy i książki ! ).
Jak otrzymać książkę?
- być czytelnikiem bloga (czyli obserwatorem);
- zostawiać komentarz pod wpisem (w jego treści napomknąć, że bierze się udział w candy);
Jak długo trwa akcja? do 26 września. Potem Jagoda, czyli Młoda będzie losować i książki trafią do wylosowanej piątki. Z wylosowanymi osobami skontaktuję się wówczas, żeby ustalić adres do wysyłki. I już.
Zaczynamy?

p.s. a o czym jest ta książka? wyszukiwarka wypluje wyniki

sobota, 2 marca 2013

Czy warto kupić stary dom?

Przeglądając statystyki bloga natknęłam się na taką frazę, jak w tytule. Czy warto kupić stary dom? No właśnie, czy warto? Wydaje mi się, że odpowiedź zależy li i jedynie od nas. Wiele razy, gdy znajome osoby usłyszały ode mnie o tym, że  kupiliśmy stary dom do remontu, widziałam niedowierzanie i pytanie czy naprawdę chcemy mieszkać w starym domu ? A gdzie nowoczesne wnętrza i wygląd? palenie w piecu, żeby obiad ugotować? ciemny sufit w kuchni? pieczołowite zbieranie pamiątek po dawnych właścicielach? Oj tak, to niewątpliwie hobby dla zakręconych lub normalnych inaczej. I do tego bogatych, bo remont to przecież duże koszty. A my przecież nie - bogaci...(to o co chodzi??) Niedowierzanie też jest, bo nie chcemy organizować w domu agroturystyki. I w ogóle po co nam stary dom, nie lepiej jeździć na wakacje, zamiast na wieś do starego domu, do ciepłych krajów i tam pławić się w basenie hotelowym? Kolejna seria pytań to "jak tam remont? co już tam zrobiliście?". Właściwie to nic nie zrobiliśmy, w ramach hobby zrobiliśmy lekką rozpierduchę w domu  i wokół, i z nudów ją ogarnęliśmy (oczywiście z pomocą fachową, robimy je co jakiś czas, nieregularnie, bo na worach z talarami nie siedzimy), na przykład taką:

ot, lekkie zamieszanie z powodu kasztanowca, który zwalił się na dach

tak, takie nasze hobby...
Lubimy też zrywać deski z podłogi, żeby zobaczyć kolor ziemi pod nimi:
...a jednak humus!
A tak naprawdę, to warto?
Warto, bo:
- jak widać na fotkach wyżej, ze starym domem nie można się nudzić;
- można uratować choć jeden stary dom od zagłady;
- można odkrywać jego historię i poznać wielu ludzi przy tym;
- można po prostu mieć swój dom w spokojnym miejscu;
- jest w co lokować wszelkie nadwyżki finansowe;
- jest o czym myśleć przed snem (jeśli nie ma innych bardziej palących problemów);
- jest gdzie jeździć z dzieciakami, jest gdzie palić w piecu, itp.;
- no i  jest w końcu miejsce na wszystkie graty ;);
 Zapomniałabym! stary dom to także źródło wszelkich znalezisk - takie specyficzne stanowisko archeologiczne:






A jakie są Wasze powody?

ps1. z zupełnie innej beczki: tak 39 lat temu wyglądał Uczestnik i miś

ps2. ostatnio w  blogowych statystykach natknęłam się na inną frazę: Las Rębiszowski - cmentarz. Nie ma tam cmentarza, takiego, o jakim myślimy. Ale są tam, gdzieś pochowani polegli Francuzi, z armii Napoleona. A gdzie? Z wielu względów niech tak zostanie jak jest. Czyli gdzieś.

czwartek, 21 lutego 2013

Z serii: pamiątki po Klarze, cz. VIII

Dzisiaj kolejna - na razie ostatnia - część pamiątek po Klarze Kittelmann. Będzie parę listów, w tym jeden z Wilhelmshaven, parę pocztówek i zdjęć - głównie jednego pana (nie mam pewności, czy to nie on był pastorem na zdjęciu z konfirmacji, publikowanym parę postów wstecz). Nie muszę dodawać, że listy dla mnie nie są czytelne...Będzie też  zdjęcie pewnego pana - jakoś nie mogę oprzeć się dziwnemu wrażeniu, że pan ten został sfotografowany...martwy. Ale może moja wybujała wyobraźnia trochę szwankuje...;). I będzie rysunek od Tupai :)
Startujemy!

list napisany w Wilhelmshaven w 1911 r., być może przez chłopaka z SMS Von der Tann
ten napisany w 1942 r., wygląda na to, że Klara miała rodzeństwo


ten list napisany został w Mirsku
a o tym nic nie mogę powiedzieć...

liścik z kopertą :)

nastrojowa pocztówka z sarenką

bladego pojęcia nie ma skąd ta pocztówka pochodzi...

ta nadana w Legnicy w 1912 r. (jeśli dobrze odczytałam datę ze stempla)
uchowało się jeszcze zdjęcia jakiegoś wojaka


zdjęcia tajemniczego pana
I na koniec zdjęcie tego pana, który wydaje się mi (nie wiedzieć dlaczego) być martwy na zdjęciu:


 Dzisiaj znalazłam w skrzynce przesyłkę od Tupai- za podanie, jaka postać filmowa powiedziała "sowy nie są tym, czym się wydają" - dziękuję! diabeł rogaty będzie równoważył w Ruderii obecność stada świętych obrazów (kupiliśmy je wraz z domem) ;).
rogaty stworzony przed laty tupajową ręką :)
A swoją drogą kiedy ostatnio pisaliście listy? takie zwyczajne, ręcznie na kartkach, wysyłane pocztą do adresata? nie myślę tu o listelach, ani wiadomościach na portalach społecznościowych. Ja - szczerze - nie pamiętam kiedy napisałam ostatnio taki list. Kiedyś, u schyłku liceum (II połowa lat 90-tych ) obficie korespondowałam z przyjaciółką (do tej pory mam paczki listów od niej, pogrupowane w roczniki, z pięknymi rysunkami na kopertach - przyjaciółka rysowała mi okładki płyt naszych ulubionych zespołów muzycznych) i z kumplem. Pisaliśmy do siebie głównie o swoich młodzieńczych bolączkach, sytuacjach z życia (ach i o chłopakach oczywiście;)), imprezach, planach wyjazdowych na koncerty i o muzyce. Za jakieś 8 - 9 lat mój pierworodny będzie mieć tyle lat, co ja wtedy...Czas bardzo szybko leci, jak dla mnie - za szybko...

niedziela, 23 grudnia 2012

Świąteczne życzenia

Święta za pasem, zima astronomiczna już jest, dni będą stawać się coraz dłuższe...Z okazji Świąt zimowych wszystkim jawnym i niejawnym, regularnym i przypadkowym, czytelnikom i oglądaczom życzę spokoju, radości oraz smakowitości :)
Ach, ach, jak nie napiszę, to pęknę! Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że sylwestrowe szaleństwo przeżyjemy w miłym gronie w ...Przecznicy :) U sąsiadów. Prawie w naszej Ruderii (wystarczy przebiec przez ulicę ;) ) !
O dawnych obyczajach związanym z Bożym Narodzeniem w Górach Izerskich można przeczytać  tu - zachęcam do poczytania, bo warto!
Aby podtrzymać zimowy, spokojny czas - jedna z pocztówek (już objawiona kiedyś na blogu) - zimowa idylla gdzieś w Izerach...

piątek, 14 grudnia 2012

Grudniowy dom i co słychać, a raczej nie słychać

Skandalicznie opuściłam się się w czytaniu nowych postów u znajomych bloggerów. Nastał weekend i mam nadzieję nadrobić te zaległości. A póki co - chciałabym bardzo podziękować Natalii z Wonnego Wzgórza za wyróżnienie oraz Megi. Dziewczyny już dość dawno obdarowały mnie (nas:)) wyróżnieniami, ale dotychczas nie miałam okazji, aby zasiąść na dłużej przed komputerem i należycie podziękować :) Zatem niniejszym: dziękuję !! Poniżej odpowiem na podstępne pytania od Megi ;)

1. Co byś zrobił/ła gdybyś wygrał 20 mln zł w totka?
hmm,  z połowę bym przeznaczyła już natychmiast na nas (od spłaty zobowiązań po inwestycję we własną działalność na przykład) i na Ruderię, drugą część ulokowałabym bezpiecznie, jakąś część z tej połowy zapewne wydałabym, aby komuś poprawić los (nie myślę tu o pomocy rodzinie, bo to chyba oczywista oczywistość). Jeśli do mnie Los by się uśmiechnął, to dlaczego i nie do kogoś innego ?
2. Czemu piszesz blog? (to chyba ważne pytanie ;) )
"albowiem pieśń bulgoce mi w dutkach" :)- jak napisała bodajże Joanna Chmielewska. Czasami nie bulgoce, stąd zastoje w regularnym pisaniu...
3. Jak widzisz zielone poduszki mchów w lesie co myślisz?
mam trudną do opanowania chęć wytarzania się w nich, o. 
4. Ulubiona kawa- czarna, a może z pianką ;)? 
Czarna, bez niczego. Czasami mam chęć na z pianką, ale z kogla-mogla (kawa po żydowsku jest boska!)
5. Porywają Ciebie Marsjanie i proszą, byś wymienił/a im 5 rzeczy charakteryzujących rodzaj ludzki- co im mówisz?
hmm, prawdę, czyli:  współczucie, okrucieństwo, bezmyślność, umiejętność przetrwania, miłość do potomstwa  i nie tylko aż do grobowej deski (tak wiem, że te cechy się momentami wykluczają, ale chyba tacy jesteśmy - różnorodni).
6. Osoba, z którą marzyłabyś/łbyś się spotkać i porozmawiać?
Hermann Hesse, Henry Miller, neandertalczyk, człowiek z epoki brązu na przykład, albo z neolitu.  
7. Kraj, do jakiego chciałbyś pojechać?
do jakiegokolwiek, nawet do sąsiadów, byleby na co najmniej miesiąc (żeby rzeczywiście móc poznać ludzi i kraj), ale ostatnio, z racji ataku chłodu, raczej tam, gdzie jest cieplej niż u nas:)
8. Masz do wyboru 3 obrazy, mroczny jesienny pejzaż z początku XX w., pastele przedstawiającą bukiet róż, czy kolorową abstrakcję, który wybierzesz?
mroczny pejzaż !
9.  Potrawy słodkie czy słone, preferujesz? 
z tych dwojga słone.
10. Kolor, który ciebie prześladuje, którego nie lubisz, źle Ci się kojarzy to... sama nie wiem, chyba taki jasnobrązowy...kojarzy mi się z "minami" na chodnikach i w parku...

A poniżej zamieszczam zdjęcie Ruderii w grudniowej odsłonie - autorką fotki jest nasza sąsiadka.


Dodatek 16.12.12:
Zapomniałam o 11. pytaniu:) Oto one:
11. Na hasło "tajemniczy ogród"- co sobie myślisz?
Sięgam do mojego  najstarszego wspomnienia ogrodu. Byłam małą dziewczynką, o taką:


Mieszkałam z rodzicami na podlubańskiej wsi. Mieliśmy wielki, poniemiecki ogród, miał 5 arów, może trochę więcej, a może trochę mniej. Kiedyś wydawał mi się ogromny. Usytuowany był w rogu wielkiej działki (to była przed - i poniemiecka szkoła), z dwóch stron ogrodzony był siatką, z dwóch płotem roboty ojca. Pośrodku znajdował się pas różnych odmian agrestu i czarnych porzeczek oraz jabłoni - zimówki. Jedna połowa, na prawo od furtki obrabiana była następująco przez moją mamę: kilka rabatek kwiatowych, były róże, lilie, goździki, stokrotki, mieczyki i masę innych, których nazw nie znam. Za kwiatami znajdowała się zazwyczaj gruba rabata z truskawkami, potem szły warzywa - ogórki, marchew, pietruszka (po kilka grządek), potem mini poletko z ziemniakami (pamiętam zbieranie stonki w upale). I tu już była siatka.Czasami śni mi się,że jestem w tym ogrodzie, widzę pełno czerwonych truskawek na krzaczkach, pochylam się, zrywam je, chcę je zjeść ,a one okazują się być wypełnione błotem...Ciekawe jak można taki powtarzający się sen zinterpretować;)? Na lewo od furtki przy płocie rosły 2 dorodne jaśminy, pomiędzy nimi stała stara poniemiecka szkolna ławka. Za jaśminem znowu grządki warzywne (buraki, por, seler, pomidory, cebula czosnek). Oczywiście rabaty warzywne zmieniały swoją kolejność co roku, tylko ta kwiatowa część była niezmienna. Na lewo od furtki za warzywami już przy ogrodzeniu znajdował się pas gęsto posadzonych czarnych porzeczek, idąc w górę, rosły 2 śliwy, było trochę gęstej, niekoszonej trawy, potem przedwojenna grusza, owocująca raz na ruski rok i moja ukochana papierówka. Uwielbiałam się na nią wspinać w lipcu i obżerać się jabłkami. Pod gruszą, jako 7- latka, urządziłam sobie niby domek: półka to drzwiczki od przedwojennego pieca CO, jakieś buteleczki po bobofrutach, itp. Latem uwielbiałam żerować na agreście, najbardziej smakował mi ten włochaty :) Czasem rzucałam się też na czerwony. Na ławce lubiłam się bawić i wąchać jaśmin, uwielbiałam siedzieć w wysokiej trawie i tam bawiłam się różnymi "chwastami": wyrywałam liście tak, aby na końcu były włókienka, które były włosami moich wyimaginowanych księżniczek czy nimf (nadawałam im imiona z greckiej mitologii). W ten sposób potrafiłam spędzić  parę godzin. Pomagałam w plewieniu, zrywaniu owoców do konfitur i gdy byłam nastolatką pomagałam mamie skopywać ogród. Często urzędowałam w ogrodzie z moją kotką. Czasami przy plewieniu znajdowałyśmy przedwojenne miniaturowe laleczki: 




 Tak, takie jest moje ogrodowe wspomnienie. W ogrodzie latem wypasał się całymi dniami żółw stepowy mojej siostry. Zawsze wieczorem mama go zabierała do domu do klatki. Pewnego razu go nie znalazła...Miesiąc później jakiś chłopiec znalazł go na polu kilometr od naszego ogrodu :) Żył i całkiem dobrze się miał. Ogród był dla mnie początkowo bardzo tajemniczy z czasem stracił dla mnie  dużo na tajemniczości. Ale ostatnio, w pobliżu ogrodu został odkryty niewybuch z czasów wojny...Kto wie, co jeszcze kryje w sobie?


 

sobota, 24 listopada 2012

Ktoś zjadł nasze ludziki ! na tropie zbrodni i wyróżnienie

Tak się stało, że Uczestnik niespodziewanie zwizytował ruderyjne włości. I cóż się ukazało oczom Uczestnika? ano, smętne resztki kasztanowych ludzików i reszty menażerii:

Śladu nie ma nawet po kasztanowej Venus z Willendorfu...A tak ludziki wyglądały jeszcze jakiś czas temu:

Któż, ach któż, mógł je zeżreć? mamy pewne podejrzenia, spotęgowane odkryciem, że ktoś spał na naszym leżaku i pozostawił po sobie dość jednoznaczny ślad:


I wszystko jasne :)
Nie mogę sobie odmówić przyjemności (jej nigdy dość, hehe) zamieszczenia zdjęcia ruderyjnej klatki schodowej, nadżartej dość mocno zębem czasu. W dość odległych planach mamy wymianę stopni, oczyszczenie pozostałej konstrukcji z warstw farb i usunięcie tylnych desek ze schodów (tych od strony sieni). I jeszcze jakiś pomysł na sprytne zabezpieczenie przed Złotką (kolejny pseudonim Jagody).



Korzystając z okazji chciałam podziękować za wyróżnienie, jakie blog otrzymał od dziewczyn - hodowczyń konika polskiego.

 Publicznie dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytaczy i oglądaczy, bardzo nam miło, że tu zaglądacie i nagrody czasami zostawiacie :)
 Odpowiadam - ja, jako nadworny kronikarz - na pytania dziewczyn:
1.Golenie czy depilacja?
 jest tego tak niewiele, że golenie :)
2.Co jest bardziej sexy: wąsy czy łysina?
łysina zdecydowanie :)!
3.Lamborghini R3-85T  czy Ford Mustang 5610?
znam fordy, więc ford
4.Wiosna czy jesień?
wiosna, wiosna, lubię budzące się życie
5.Na górze czy w dolinie?
na górze
6.Zosia czy Telimena?
do końca żadna z nich, ale z lekką przewagą Telimena
7.Fantastycznie czy realistycznie?
realistycznie, od fantazji są sny
8.Styl nowoczesny czy vintage?
vintage
9.Szklanka czy filiżanka?
filiżanka, szklanek nie lubię, kojarzą mi się z komuną, no chyba, że pokale :)
10.Pies duży czy mały?
jeśli już - duży, mam słabość do owczarków niemieckich
11.Religia czy ateizm?
 to  jest dla mnie trudne pytanie, bo nie potrafię jednoznacznie określić, idealnie byłoby odpowiedzieć - pomiędzy. Taka odpowiedź może być?

Niestety, jestem z tych osób, na których dalsze nominacje się zatrzymują. Lubię wiele blogów, a nie chciałabym też nikogo pominąć...No i wymyślenie pytań...;) Jeszcze raz dziękuję za wyróżnienie :)!



środa, 7 listopada 2012

Podsumowanie i...wygrałam candy!

Dziady już za nami. To oznacza definitywnie okres zimy i śmierci, krótkich szarych  dni i długich nocy. Zatem najwyższa już pora na krótkie podsumowanie tego, co udało się zrobić w ruderyjnym obejściu w ciepłych porach tego roku. Powoli, etapami glina i plewy znikały z  wiekowego sufitu (zalegały bezpośrednio nad nim), z tyłu domu pod zadaszeniem (weranda to chyba na razie zbyt huczne słowo) Uczestnik ułożył podłogę z rozbiórkowych cegieł (nie ma to jak blogowe znajomości ;)). Pewnie i były jakieś drobniejsze prace, ale o tej porze nie pamiętam :). Niezbyt dużo, ale mając na uwadze okoliczności, jakie nami targają od jakiegoś czasu, nie jest najgorzej.Warzywniak zdał egzamin, pomimo pielęgnacji raz na parę tygodni: w zamrażalniku mamy marchewkę, pietruszkę, lubczyk, koperek.Zjedliśmy duże ilości cukinii i jedna jedyna dynia dokończyła żywota jako złowrogi lampion. Niecały miesiąc temu Uczestnik zebrał ostatnie już plony, proszę jaka kunsztowna kompozycja ;):

jeden, jedyny słonecznik uratowany przed zachłannym ptactwem

Teraz w długie chłodne wieczory będę wspominać letnie tygodnie spędzone w Przecznicy, a najbardziej chyba te niesamowite burze, które bardzo często kłębiły się w okolicy. To nasłuchiwanie grzmotów po błysku, szacowanie odległości...To już się nie powtórzy, tym bardziej, że to chyba moje ostatnie tak długie wakacje. A na wspomnienie - zbliżająca się lipcowa burza nad Izerami:



 No tak, ja wspominki urządzam, a  dzisiaj odebrałam na poczcie przesyłkę od OLQI (dobrze odmieniam?). Ślepy TRAF zadecydował, że stałam się właścicielką torby wielkiej urody, uszytej przez OLQĘ, spójrzcie jaka piękna!
jest starannie wykonana i bardzo pojemna, co dla mnie - dubeltowej mamy ma duże znaczenie!
 Wraz z torbą otrzymałam książkę (nie mogę doczekać się zalegnięcia w wyrku z nią!) oraz obrazek:

  Dziękuję ślepemu TRAFOWI :)!

I  pozostało nam snuć plany na kolejne sezony :)

poniedziałek, 10 września 2012

Udane grzybobranie, czyli chrobotki na Tłoczynie

Poniżej zamieszczam zdjęcia chrobotków zrobione wczoraj przez Uczestnika:


Chrobotek koralkowy, rośnie na gołoborzu, na Tłoczynie
las chrobotkowy - Chrobotek kieliszkowaty

Chciałabym podziękować za wyróżnienia, jakie blog otrzymał od Kamy, TupaiFallara Bardzo Wam dziękuję! Nie będę nominować blogów - wszystkie, które obserwuję cenię. A siedem rzeczy o sobie? Opisałam już w zeszłym roku w sierpniu, a wiele innych, nieznanych faktów o sobie, stopniowo chyba odkrywam  (to chyba nieuniknione... :)). Jeszcze raz dziękuję!

czwartek, 22 grudnia 2011

Pora na świąteczne życzenia

Okna wymyte, menu ustalone, zakupy zrobione, drzewko kupione, prezenty też...to znak, że została ostatnia chwila na złożenie wirtualnych życzeń :) Zatem życzę Wam, mili odwiedzający, spokojnych Świąt, wesoło mrugającego karpa w galarecie oraz miłego zaskoczenia pod choinką (a co tam! pod jemiołą też:) ). I oby święta były białe - żeby poszaleć na sankach po odejściu od świątecznego stołu - o, tak jak drzewiej bywało:
ten znak znajduje się w Karkonoszach, na głazie przy jednym ze szlaków prowadzących oczywiście w dół
Nie mogę nie wspomnieć o miłym wyróżnieniu, jaki blog otrzymał od mieszkańców Mateusa . Jeszcze raz dziękuję i wklejam znaczek:
Zgodnie z zasadami, przy takim wyróżnieniu powinnam wskazać blogi, które chciałabym wyróżnić oraz wyznać 7 informacji o sobie, których nie znacie. Z racji zamieszania świątecznego (czasu niewiele) pozwolę sobie wymigać się od tego obowiązku  i napiszę w skrócie, że lubię zaglądać do blogów, które znajdują się po prawej stronie i właściwie każdy  z nich powinnam w jakiś sposób wyróżnić :) Całkiem niedawno spowiadałam się z grzechów głównych i teraz mogę dodać  do nich na szybko, że zapewne nie wiecie,  że dzieciństwo spędziłam w tym oto domu:

Na koniec dodatek muzyczny : Lou Reed wraz z Anthonym (kiedyś sądziłam, że jest to czarnoskóry wokalista lub wokalistka) w utworze "Perfect Day" z płyty Lou "The Raven" z 2003 r. (płyta silnie inspirowana twórczością Edgara Allana Poe) - tu link

wtorek, 16 sierpnia 2011

blogowe wyróżnienie, part two

Ano, powróciłam do wirtualnej rzeczywistości i spieszę dokończyć temat. Wyróżnienie, jak w tzw. międzyczasie  się okazało, nasz blog otrzymał również od Megi. A tak wygląda znaczek wyróżnienia:

Niniejszym jest mi bardzo miło:) Trudno jest wybrać blogi, które chciałabym wyróżnić - bardzo lubię te, które obserwuję jawnie i zajadle:) (vide: kolumienka po prawej stronie), ale najbardziej lubię zaglądać tam, gdzie jest mi najbliżej - czyli zmagających się z remontem starego domu (mam tu na myśli sąsiadów z K czyli ZiŁ, kolejnych sąsiadów, którzy lada moment wprowadzą się do swojego starego - nowego domu czyli Anandy i małżonka, dalszych sąsiadów z Gór Kaczawskich czyli Przemka oraz z Nawojowa Łużyckiego, Śledzibowców i  jeszcze dalszej sąsiadki z Wonnych Wzgórz), oraz pokazujących piękno przyrody  i nie tylko (tak tak, to o Tobie Megi:), o sąsiedzie Marcinie z drugiej strony Tłoczyny jak sądzę:) oraz Krkonosu). Nie będę wypisywać wszystkich blogów wszyćkie lubię :))!!!
Zauważyłam, że istnieje zwyczaj, aby przy takim blogowym wyróżnieniu napisać 7 rzeczy o sobie. Hmm, nie wiem co mogłabym napisać? wydaje mi się, że sporo informacji na blogu przemycam - może jakieś sugestie?
Aktualizacja z 17.08.2011 r. :
 cokolwiek przemyślałam temat 7 grzechów głównych i może jednak publicznie się wyspowiadam:) :
1. Lubię piwo, zwłaszcza w upalne dni i/lub przy pracy fizycznej na powietrzu. Ostatnimi czasy głównie czeskie :)
2. W czasach licealnych miałam kilka ksywek, ale najbardziej pamiętna to "Łysa" (od mojej fryzury)
3. Jakoś długo nie mogłam uwierzyć w to, że w pewnym momencie stałam się dorosłym człowiekiem. Tak zwaną "dorosłość" poczułam dopiero wtedy, gdy zostałam mamą. A wcale nie byłam jakoś mocno młoda.
4. Uwielbiam jeść! moje poranne drugie (bo pierwsze do łazienki) kroki kieruję wprost do lodówki:) zapewne żywot zakończę kiedyś jako potwornie pękata osoba i dzieci będą musiały same dokonać kremacji  mojego ciała podpalając chałupę (jak w filmie o tym, co kąsało niejakiego Gilberta)
5. Miewam prorocze sny. Serio, serio.
6. Boję się...żab! Wiem, że to irracjonalne, ale nie mogę do końca tego lęku przezwyciężyć. Mój ojciec też tak ma :)
7. I cóż jeszcze? jestem z sekcji archeo  z uprawnieniami. Zawód jak każdy inny, czasami usłany prastarymi kośćmi.

I finito - uff .. nie bolało

 No i na koniec,  w związku z tym, że ten wpis jest super hiper osobisty, pozwolę sobie na wklejenie linka do jednego z moich ulubionych amerykanskych...http://www.youtube.com/watch?v=B7Ske2eKX2g&ob=av2e

sobota, 6 sierpnia 2011

blogowe sprawy, czyli nasza pierwsza nagroda!!!

Ha! nasz blog został wyróżniony przez pewne sympatycznie trio . Niniejszym czujemy się zaszczyceni :)! w związku z tym, że od już za chwilę przez bity tydzień nie będziemy mieć dostępu do sieci, rozwinę temat nagrody w kolejnym wpisie za niedługi czas:)