Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Isergebirge. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Isergebirge. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

sobota, 7 czerwca 2014

Po kolejnych majówkach

Kolejne majówki już za nami.Na każdej z majówek przecznickich Uczestnik kręcił się wokół Przecznicy - nie wiem dokładnie gdzie, zdjęcia robił spontanicznie, zatem ich jakość nie jest zbyt dobra. Poniżej co ciekawsze obiekty z majowych  wycieczek Uczestnika.
Na początek trochę fauny:
Uczestnik kręcił się w okolicy Kamienicy, znak na kamieniu (nomen omen wskazujący świeżą rocznicę urodzin Uczestnika) wskazywał, że to ścieżka właściwa:

a tu inny znak na kamieniu (ciekawe, co oznacza):
Pozostałości po zniszczeniach, spowodowanych zapewne kwaśnymi deszczami, na szczycie Kamienicy:

widok z Kamienicy na Tłoczynę

niedziela, 23 lutego 2014

Z serii: wokół Przecznicy - Hucianka (Hüttenhübel)

Za bezimiennym (na mapach) pagórem*, u podnóża którego stoi nasza Ryderyja, znajduje się ciekawa wulkanicza góra - Hucianka. Poniżej parę zdjęć Uczestnika (z wczoraj), pokazujących bazaltowe formy, widoczne na Huciance:
widok z Hucianki na zbocze "naszego" pagóra

tu szersza perspektywa-widok na Pogórze Izerskie

bazaltowe formy na Huciance (słupy bazaltowe, powstałe w wyniku stygnięcia lawy w kominie wulkanu)
A teraz garść informacji o Huciance z SGTS**:

"Wzgórze 548 m n.p.m. na przedpolu Kamienieckiego Grzbietu. Zbudowane z granitognejsów i łupków algonckich, na których zalegają bazalty. Wierzchołek odsłonięty, a zbocze porośnięte lasem. Hucianka wraz z sąsiednią Urwistą i Wygorzelem tworzy interesującą formację geologiczną reprezentującą trzeciorzędowy wulkanizm bazaltowy rozwijający się wzdłuż głównych uskoków tektonicznych. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od prac górniczych prowadzonych w Przecznicy."

A tu zrzut mapki (z aplikacji Endomondo) z trasą Uczestnika - czerwony punkt na trasie to mniej więcej szczyt Hucianki:


* potoczna nazwa pagóra przed wojną: Hasenberg
** SGTS, t.1, pod red. M.Staffy, Wydawnictwo PTTK "Kraj", 1989, s.46.

niedziela, 12 stycznia 2014

Dłużec - tam i z powrotem, wczoraj

...3 D ;) (bez popcornu i coli)

w drodze tam - jedne z wielu ruin w górnej części Przecznicy

nie wiadomo co, ale wybudowane przez/ dla? H&V w 1928 roku
widoczek już powyżej ostatnich ruin - piękny widok na zamek Gryf (a u jego stóp Naftalina:))



a tu już z powrotem - w okolicy Blizbora
ps. a wieść niesie, że inspiracją dla J.R.R.Tolkiena przy tworzeniu postaci czarodzieja Gandalfa Szarego był Duch Gór (być może ten "nasz")...
ps.2. to była wycieczka Uczestnika.

piątek, 16 listopada 2012

...I kolejna mapa, tym razem turystyczna

Ostatnio zrobił się blok tematyczny poświęcony  ciekawym mapkom, które w różny sposób do nas trafiły. Tym razem - dzięki uprzejmości Maxa73  (raz jeszcze dzięki ! ) - przedstawiam scan  fragmentu mapy, pochodzącej z 1919-1920 roku, w skali 1:30 000. Na mapie zaznaczone są szlaki turystyczne w Górach Izerskich i  na Grzbiecie Jesztiedzkim (jeśli dobrze rozumiem nazwę Jeschkengebirge, swoją drogą rzut beretem, a człowiek nie zna... ). Już więcej ciekawych mapek okolic ruderyjnych nie mam, zatem to chyba na razie koniec tematu...



czwartek, 18 października 2012

Z wizytą w Gross Iser

Niedawno Uczestnik  usunął pozostałą część pradawnego ocieplenia sufitu głównej izby w Ruderii. Tym samym misja pt. "mozolne odkrywanie strzępków listów i zdjęć dawnych mieszkańców" została zakończona (wnet ostatnia odsłona tychże). W tzw. międzyczasie Uczestnik powędrował w świat daleki. Czyli w góry, bo jak mądrość ludowa głosi: ciągnie wilka do lasu (notabene - te objawiają się w Karkonoszach coraz liczniej!), a Uczestnika w góry. Uczestnik skierował swe kroki do nieistniejącej już wsi Gross Iser, via Stóg Izerski (bo jest  też opcja wprost z Przecznicy na Rozdroże Izerskie i stamtąd odpowiednim szlakiem).
Odnoszę wrażenie, że przez lata niewiele o Gross Iser publikowano. Ponoć tę górską osadę założył w XVIII w. niejaki Tomasz, religijny uciekinier z Czech. Do końca ostatniej wojny wieś ponoć liczyła 43 domy, m.in.  dwa schroniska, dwie gospody, kawiarnię, leśniczówkę, szkołę (tzw. nową szkołę, wybudowaną w 1938 r., w której obecnie mieści się schronisko Chatka Górzystów), domek myśliwski. Po wojnie wieś nie została zasiedlona nowymi mieszkańcami,  w okresie od 1954 do 1958 r. większość budynków przestała istnieć...* Z dawnej wsi pozostał tylko jeden budynek.

Poniżej wędrówka w obiektywie Uczestnika, tu -  jak widać -  w drodze:

 A tu już na miejscu:




* pisząc skorzystałam z  informacji zawartych w książce Janusza Skowrońskiego, Tajemnice Gór Izerskich, Agencja Wydawnicza CB 2010,

czwartek, 13 września 2012

Z serii Ciekawostki: Źródło Św. Wolfganga (Wolframbrunnen, Wolfgangbrunnen)




" Wolframbrunnen, Wolframowe Źródło. Źródło pomiędzy Kowalówką i Tłoczyną przy leśnej drodze z Ciemnego Wądołu do Wysokiej Drogi. Położone jest na wys. ok. 750 m."

Tak lakoniczne informacje  znajdują  się w  pierwszym tomie SGTS*
Z kolei w Encyklopedii Sudeckiej (tu link) znajduje się nieco więcej informacji,w tym ta (powtarzająca się w artykułach na  innych serwisach), jakoby źródło to związane było również z kultem Flinsa. Niestety, nie znalazłam bibliografii na ten temat ("Budorgis oder..." również o tym milczy). Natomiast rzeczą pewną jest to, że w bezpośredniej okolicy źródełka ludzie bywali i zostawiali po sobie ślady - w 1937 r. odkryto tu fragmenty ceramiki (datowanej od XIII w. po czasy nowożytne)**


* SGTS, czyli Słownik Geografii Turystycznej Sudetów, t.1,  pod red. M.Staffy, Wydawnictwo PTTK "Kraj", 1989, s. 115,
**  pióra kolegi: K. Demidziuk, Kreis Löwenberg w świetle archiwaliów archeologicznych do 1945 r., Dolnośląskie Wiadomości Prahistoryczne, t. 5, 1999, s. 201 - 237,

p.s. a może to miejsce z takich, jak wejście do Czarnej Chaty w Twin Peaks :)? ciekawe czy woda ze źródełka była przebadana w laboratorium...

czwartek, 26 lipca 2012

Tropem Flinsa, czyli na Izerskie Garby tam i z powrotem

17 lipca, po odczekaniu na przerwę w opadach deszczu, wybraliśmy się na Izerskie Garby (Weisse Flins). Skład: ten sam, tj. Magda, 6-letni Franio (był bardzo wytrzymały i dzielny podczas wyprawy), ja i Jagoda (na mym garbie w używanym nosidełku Chicco, kupionym na targowisku w Mirsku za 15 zeta 2 lata temu). Od razu przyznam się do swojej głupoty i wyznam, że nie byłam do końca przygotowana do wyprawy - wyjątkowo nie zabrałam ze sobą do Ruderii butów przystosowanych do górskich wycieczek. Dysponowałam jedynie 5-letnimi butami - trzewikami. Muszę dodać, że i z moim kręgosłupem nie jest najlepiej (wada wrodzona) i stawy też mi powoli wysiadają. Powinnam zapewnić sobie tragarza do Jagody...Swoją drogą wpisałam się w dawną tradycję wnoszenia zamożniejszych turystów w lektyce na górę. Ad rem. Późnym popołudniem udaliśmy się autem na parking znajdujący się na Rozdrożu Izerskim, czyli jadąc Drogą Sudecką ze Świeradowa - Zdroju do Szklarskiej Poręby, należy zatrzymać się na  parkingu przy dużej zdezelowanej (niemal same zniszczone budynki w  Izerach!) budowli (Ludwigsbaude, która przez jakiś czas administracyjnie należała do...Przecznicy). I ruszyć zielonym szlakiem na Flinsa. Od razu dodam, że zdjęcia robiłam zepsutym canonen, i w tym momencie (na poziomie Rozdroża) będę się posiłkować zdjęciami Uczestnika (jest lepszy w te klocki - lata praktyk! i aparat też ma lepszy) z tej okolicy zrobionymi parę dni później (gdy wybraliśmy się na kryształowe jagody).

z powyższych oznaczeń kierujemy się pierwszym - trasa na Zwalisko
Początkowo szlak jest przyjemny, mija się stare wyrobisko z kwarcem (i jak się potem okazało, przy jagodach, z kryształami górskimi), ale zanim - szybko rzut okiem na górę przed nami:

te trzy zbliżenia na Flinsa zrobił Uczestnik
a to bryła kwarcu przy wyrobisku
 No dobrze. Ktoś zapyta: a co to za góra, ten Biały Flins/Izerskie Garby? tu zwięzła odpowiedź. Już wiadomo skąd taki wygląd szczytu... Szlak skręca nagle w górę i idzie się ostro...w górę ( na mapie wyraźnie widać jak przecina poziomice), następnie łagodnieje, aż do Rozdroża pod Zwaliskiem. Nie powiem - pod górę z Jagodowym ciężarem na plecach było mi ciężko, potem zaczął padać deszcz...Na Rozdrożu pod Zwaliskiem chwilę odpoczęliśmy (Franczesko cały czasy był dzielny, skakał po kałużach jak kozica). Kierowaliśmy sie na Zwalisko, usiane malowniczymi skałkami, zbiorczo zwanymi Wieczornym Zamkiem:
I nagle Flins już przed nami! Niepostrzeżenie z typowego izerskiego szlaku (wydeptana ściecha wśród jagodzin) znaleźliśmy się na innej planecie, o, takiej:


takie tam jest podłoże, dla zobrazowania skali fragment mojego buta:)
tu serce góry, rozryte...
Szczyt zrobił na mnie duże wrażenie, właściwie cały czas zastanawiam się czym bardziej: czy swoim kwarcowym potencjałem, tą niesamowitą ilością minerału, jaki kryła i kryje w sobie, czy też tak bardzo przeobrażonym przez człowieka księżycowym krajobrazem...Ale z drugiej strony, gdyby nie ta działalność, tej ilości kwarcu nie byłoby widać...Ciekawi mnie też jak ta góra wyglądała np. 100 lat temu...lub i 500 lat temu, albo 1000 lat wstecz...Pamiętajmy też o przekazie, jakoby w grocie na jej północnym stoku ukryty był posąg Flinsa...Same pytania...
No dobrze, przybyliśmy, paszcze rozdziawiliśmy (no, dobra tylko ja, Magda była tu już kilka razy), pora przyjrzeć się szczegółom:
o proszę! ktoś zgubił kamasza!

Poznajecie te góry?

W końcu mogłam zdjąć Jagodowy wsad z pleców i spoczęłam na bryle kwarcu:

widać, żem zbolała mać :)

a tu Dżej Dżej suszy ząbki na Flinsie :)

Jakoś tak z Magdą byłyśmy przekonane, że powrót to trasa na szagę w dół. Znaczy, że jest tam jakaś ścieżka. Po konsultacji ze stróżującym na górze panem, zwątpiłyśmy w możliwość zejścia tą trasą w dół z dziećmi. Pozostał powrót tą samą drogą (ja miałam już wizje, jak spadam z Jagodą na tym najgorszym odcinku), daliśmy radę. Jagoda w okolicach Zwaliska zasnęła była, ale na szczęście ocknęła się przy tym trudnym odcinku i współpracowała ze mną (obawiałam się, że gałęzie mogłyby ją zranić w głowę). Zejście zajęło nam godzinę, potem kursik do Dino w Mirsku po zapasy na kolację i izotoniki i ok. 22:30 byliśmy w Ruderii, palenie w piecu, wyżerka, dzieci zasnęły, a my rozmawiałyśmy...Ja podziwiałam swoją spuchniętą kostkę i nie dziwiłam się, że nie mogę się podnieść...Następnym razem (czyli wnet) zabieram ze sobą do Ruderii górskie buciory!

p.s. I wiecie co? Flins to nic innego jak kwarc:)!