Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Izerskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Góry Izerskie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

sobota, 7 czerwca 2014

Po kolejnych majówkach

Kolejne majówki już za nami.Na każdej z majówek przecznickich Uczestnik kręcił się wokół Przecznicy - nie wiem dokładnie gdzie, zdjęcia robił spontanicznie, zatem ich jakość nie jest zbyt dobra. Poniżej co ciekawsze obiekty z majowych  wycieczek Uczestnika.
Na początek trochę fauny:
Uczestnik kręcił się w okolicy Kamienicy, znak na kamieniu (nomen omen wskazujący świeżą rocznicę urodzin Uczestnika) wskazywał, że to ścieżka właściwa:

a tu inny znak na kamieniu (ciekawe, co oznacza):
Pozostałości po zniszczeniach, spowodowanych zapewne kwaśnymi deszczami, na szczycie Kamienicy:

widok z Kamienicy na Tłoczynę

niedziela, 23 lutego 2014

Z serii: wokół Przecznicy - Hucianka (Hüttenhübel)

Za bezimiennym (na mapach) pagórem*, u podnóża którego stoi nasza Ryderyja, znajduje się ciekawa wulkanicza góra - Hucianka. Poniżej parę zdjęć Uczestnika (z wczoraj), pokazujących bazaltowe formy, widoczne na Huciance:
widok z Hucianki na zbocze "naszego" pagóra

tu szersza perspektywa-widok na Pogórze Izerskie

bazaltowe formy na Huciance (słupy bazaltowe, powstałe w wyniku stygnięcia lawy w kominie wulkanu)
A teraz garść informacji o Huciance z SGTS**:

"Wzgórze 548 m n.p.m. na przedpolu Kamienieckiego Grzbietu. Zbudowane z granitognejsów i łupków algonckich, na których zalegają bazalty. Wierzchołek odsłonięty, a zbocze porośnięte lasem. Hucianka wraz z sąsiednią Urwistą i Wygorzelem tworzy interesującą formację geologiczną reprezentującą trzeciorzędowy wulkanizm bazaltowy rozwijający się wzdłuż głównych uskoków tektonicznych. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od prac górniczych prowadzonych w Przecznicy."

A tu zrzut mapki (z aplikacji Endomondo) z trasą Uczestnika - czerwony punkt na trasie to mniej więcej szczyt Hucianki:


* potoczna nazwa pagóra przed wojną: Hasenberg
** SGTS, t.1, pod red. M.Staffy, Wydawnictwo PTTK "Kraj", 1989, s.46.

niedziela, 12 stycznia 2014

Dłużec - tam i z powrotem, wczoraj

...3 D ;) (bez popcornu i coli)

w drodze tam - jedne z wielu ruin w górnej części Przecznicy

nie wiadomo co, ale wybudowane przez/ dla? H&V w 1928 roku
widoczek już powyżej ostatnich ruin - piękny widok na zamek Gryf (a u jego stóp Naftalina:))



a tu już z powrotem - w okolicy Blizbora
ps. a wieść niesie, że inspiracją dla J.R.R.Tolkiena przy tworzeniu postaci czarodzieja Gandalfa Szarego był Duch Gór (być może ten "nasz")...
ps.2. to była wycieczka Uczestnika.

niedziela, 15 grudnia 2013

O izerskich kamieniach, co znaleźć je można podczas wędrówek

A to było tak: siała baba mak...A, to nie ten post. A ten powinien zacząć się tak: Góry Izerskie, jak  każde góry kryją w swym wnętrzu  skarby. Myślę to o skarbach takich, jak  rudy metali i występujące często przy ich różne inne minerały, mniej lub bardziej szlachetne, albo i tylko ozdobne. Nie mówiąc o surowcach skalnych. Skarby te są (lub niektóre były) wykorzystywane przez człowieka. O tym, że część Gór Izerskich była penetrowana w przeszłości przez tzw. Walończyków napisano już tak dużo, że powtarzać sensu chyba nie ma. Wspomnę, że poszukiwali minerałów szlachetnych i ozdobnych. Bogactwom  mineralnym Dolnego Śląska poświęcił  fragment swego poematu  Walenty Roździeński (tu link o Walentym). Poemat pochodzi z pocz. XVII w. i oto rzeczony frgment:

"O RUDACH, KRUSZCACH I O KAMIENIACH DROGICH,
KTÓRE NA NIEKTÓRYCH MIESCACH W KSIĘSTWIESZLĄSKIM W ZIEMI NAJDUJĄ.
Który w górach ryfejskich* bywa najdowany,
Safiry, diamenty nad miarę ozdobne,
Hiacynty, rubiny, wirzerze najdują
Wyjmują jak grochowe ziarna tymi czasy.
I w potokach sudeckich, a przy wielkiej górze
Przeciw jadom, truciźnie i każdej chorobie.
Która przedtym tu do nas była przywożona
W której sie okazował czasem fałsz niemały.
Niegdy kopali abo brali kruszec złoty.
A z dozorem urzędu zaraz z niej działają
Wielkie użytki ziemne miejscy niektórymi
Z laski swojej Pan Bóg dal tej to szląskiej ziemi.
Ma rudę taką, z której tak dobre działają
Żelazo, że mu równia w Europie nie mają.
Jest srebrnego kruszca dość, jest też i miedziany,
Niedaleko Boberu* rzeki, u starego
Miasteczka Kuperbergu*, tak z miedzi zwanego.
Są kruszce i w niektórych rzekach piaski złote
I kamienie najdują drogie rozmaite:
We wszem kształcie i w glancu indyjskim podobne.
Jaspisy w Irzkienberku miedzy Sudetami
Osobliwe najdują z rożnymi farbami,
I w tych źrzódłach, co piasek zloty z nich wymują.
W Hirzbrunie, w Kuperbergu i u Elbowego
rzódła — biorą magnesy od czasu dawnego,
Pod Gryfibergą* perły śliczne z rzeki Quisy*
Granaty, błyskające z czyrwona kamyki.
Najdują w Izerwisie* u Izera rzeki
Ryzenbergu* — ametyst wyborny sie bierze.
Topazius w Sudetach przy więtszym jezierze

Ryzenberskim i w polu szyłdawskim sie bierze,

Turkusy w Izerwisie biorą u Strzegowej

I w górnych rzeczkach — barwy błękitnej a płowej.

Nadto czasów niedawnych Terra Sigillata**

Zjawiała się w tej ziemi — rzecz godniejsza złota,

Która niewymownie ma dziwną własność w sobie

Lepsza jest z doświadczenia niż lemneńska ona,

Z wielkim kosztem przez morze z lemneńskiej insuły,

Rodzi sie ta szlachetna ziemia we świdnickim

Księstwie, u Ostrej góry na gruncie strzegowskim

W górach starych a w szybiech tam, kędy przed laty

Którą z onych tam starych szybów wybierają

Kołacki tak okrągłe jako talerzyki,

Na których zaś pieczęcią miejską czynią znaki."


Tyle Walenty. A jak jest teraz z tymi minerałami? 
Właściwie to dopiero teraz rozgryzam ten  temat, który już dawno mnie zainteresował. Na początek  pożyczyłam stosik książek o minerałach  od mamy  i oto co z nich wyczytałam na temat izerskich bogactw - poniżej garść informacji.* Zacznę od kryształu górskiego, bo to mój ulubiony minerał. Kryształ górski to po prostu kryształy bezbarwnego kwarcu, występuje w granitach, granodiorytach, kwarcytach, pegmatytach i w wielu innnych skałach. Na Dolnym Śląsku występuje w wielu miejscach, a w Górach Izerskich znany jest z okolic Rozdroża Izerskiego,Izerskich Garbów, w Rębiszowie (400 m na zachód od wsi na zboczach wzgórza sporadycznie zdarzają się kryształy białe i mleczne), w Nowej Kamienicy (na pn-zach zboczu wzgórza Kiężyk w nieczynnym kamieniołomie kwarcu -o mlecznej barwie), Pasieczniku (na pd-zach, na górze Bojanka  -też zdarzają się mleczne),w  Barcinku (na szczycie Gęsiej Góry). Kolejny mój ulubieniec to ametyst, czyli zabarwiona na fioletowo odmiana kryształu górskiego. Zabarwienie to może być spowodowane tlenkami metali lub dużą ilością wrostków innych minerałów. Gdzie można je znaleźć? Szklarska Poręba - najlepiej widoczna jest żyła kwarcowa w korycie Złotego Potoku (lewobrzeżny dopływ Kamiennej). Ametyst  rozbudzał wyobraźnię ludzi już od dawna. Istnieje legenda o nimfie leśnej Amethys, którą prześladował Bacchus, bogini Diana, litując się na biedną nimfą zamieniła ją w ametyst, a Bachus obdarzył go właściwością ujarzmiania i pokonywania pijaństwa. Stąd zapewne pochodzi znaczenie ametystu - ochrona przed pijaństwem. W starożytności i średniowieczu wykonywano z ametystu lub inkrustowano nim kubki do wina, wierząc, że zdejmą złą moc trunkom w nich wypijanych. W wielu innych kulturach ametyst uznawany jest za kamień sakralny - np.  w języku hebrajskim ametyst nazywa się Achlamach - tj. dający miłe sny, a w sanskrycie Cacunada, czyli przynoszący szczęście. Ofiarowany w pierścionku jako symbol przyjaźni, czyni ją szczerą i niepodlegajacą przemianie. Ametyst był symbolem czystości duchowej i fizycznej. Uważano, że ludzie ulegający atakom gniewu lub napadom melancholii powinni nosić ametysty. Niegdyś sądzono,że kobiety w ciąży powinny nosić na biodrach kulki z ametystu - wówczas dzieci będą piękne, mądre i zdrowe.W Peru ludzie wierzą, że ametyst strzeże przed złodziejami, chroni domy od burz i wichrów (szkoda,że nie mieliśmy w Ruderii ametystów pamiętnego lipca 2009 r....).**
Kolejny izerski minerał to granat. Występuje w okolicy Czerniawy - Zdrój, Krobicy i Gierczyna w paśmie łupkowym Stara Kamienica-Świeradów-Zdrój. Kryształy granatu są niewielkie - osiągają ok.2 mm, maksymalnie 5 mm. Następny izerski minerał to turmalin, występujący w brzeżnych partiach granitognejów i w grejzenach w Kamieniu (wzgórze Wyrwak), jest to odmiana o czarnej barwie - skoryl. Występuje również w kopalni kwarcu "Stanisław" na Izerskich Garbach  - tam występuje w jasnym, niemal białym łupku kwarcytowym.Turmaliny mają postać kryształów - słupków o długości do ok.1 cm, a grubości do ok.1 mm, są prześwitujące barwy zielono-brązowej. Jak pojawił się Wyrwak, to musi byc też i topaz. W Kamieniu występują skały topazowo-kwarcowe. Zawartość topazu w żyle dochodzi do 40%. Ta żyła to  jest  jasny, niemal biały grejzen topazowo-kwarcowy. Żyła  była eksploatowana w okresie przedwojennym i po 1947 r. (krótko) na potrzeby przemysłu cermicznego. Wymienione wyżej minerały są najbardziej znane. Oprócz nich w Górach Izerskich można znaleźć jeszcze inne, mniej znane - jednym z miejsc, gdzie odkryto ich najwiecej jest teren byłej kopalni kwarcu "Stanisław" na Izerskich Garbach, można tam znaleźć m.in. różne odmiany kryształów - tj. kryształ górski, kryształ różowy, kwarc mleczny oraz grossular (odmiana granatu), wezuwian (występuje też w Starej Kamienicy),epidot, diopsyt (też w Starej Kamienicy), wollastonit, apofyllit, fluoryt, stilbit czy  laumontyt. Pozostałe to: izeryn (Polana Izerska, koryto Izery), kasyteryt (czyli dwutlenek cyny, Gierczyn i pozostałe kopalnie rud cyny w okolicy), odmiana korundu-spinel (niemal czarna barwa - Gierczyn, jako ciekawostka: bladoniebieskie odmiany korundu to...szafir, znany z pegmatytów Kruczej Skały w Wilczej Porębie koło Karpacza), almandyn (odmiana granatu - Krobica, Kotlina, Gierczyn), staurolit i drawit (Krobica), muskowit i biotyt (Krobica, Gierczyn, Przecznica, Kamień), analcym (Przecznica) i wolframit (Kamień - Wyrwak).Uff... 
 Żeby skonfrontować jak najszybciej, to co przeczytałam, z tym co można zobaczyć, niekoniecznie z młotkiem geologicznym w ręce, odwiedziłam z dziećmi Giełdę Minerałów (30.XI-1.XII., Hala Stulecia, Wrocław). Stoisk z kamieniami  było dużo. A na nich przepiękne kamienie mniej lub bardziej szlachetne z...Ameryki Południowej, Afryki, Indii, Madagaskaru i innych zakątków świata całego. Największe wrażenie zrobiły na mnie piękne granaty indyjskie i topazy. Minerały z terenu Polski reprezentował krzemień pasiasty z Gór Świętokrzyskich, znany i używany od pradziejów, na 3-4 stoiskach kwarce dymne z okolic Strzegomia  i Jaroszowa, kryształy górskie z kopalni kwarcu w Jegłowej (znalazłam tam kiedyś sobie też takie okazy, kwarc jegłowicki był wykorzystywany już w mezolicie przez człowieka), ametysty z Karpacza (jeden pan wyznał, że za leśniczówką w Karpaczu jest takie miejsce, gdzie występują, ale cicho sza:)), były też pojedyncze okazy agatów i kalcytu z Gór Kaczawskich, chalkantyt z kopalni miedzi z Lubina. Na jednym, jedynym stoisku pan miał parę kryształów m.in. z Rozdróża Izerskiego, łupek łyszczykowy z malutkimi grantami (takie akurat mamy na podwórku) i jakiś minerał wyglądający na odmianę gipsu z kopalni kwarcu "Stanisław" z Izerskich Garbów (od razu zastrzegam, że nie pamiętam nazwy minerału i pisząc "gips" odnoszę się do jego wyglądu, który skojarzył mi sie z gipsem). Skromnie. A jak cenowo? Różne, ale raczej tanio. Na przykład piękna szczotka ametystowa (zdjęcie poniżej) z Ameryki Południowej kosztowała 5 zł,  ametystowy wisiorek (też jest na zdjeciu) chyba 12 zł, ale były też po 8 zł.
szczotka ametystowa z Ameryki Południowej, ametyst w wisiorku i pierścieniu też pochodzi z Ameryki Południowej

 To co teraz pozostało? albo kupować kamyczki, albo ich szukać w terenie :)


góry ryfejskie -  Karkonosze
Bober - rzeka Bóbr
Kuperberg - nieistniejące już miasteczko Miedzianka, koło Janowic Wielkich (niem. Kupferberg, czyli Miedziana Góra)
Irzkienberk - Rudawy Janowickie
Hirzbrun - jedno ze źródeł Łaby w Karkonoszach
Gryfiberga - Gryfów Śląski (niem. Greiffenberg)
Quisa - rzeka Kwisa (niem. Queis)
Izerwiese - Izerska Łąka? czyli tzw.Hala Izerska?
Ryzenberg - Śnieżka
więtsze jezioro Ryzeberskie - Wielki Staw w Karkonoszach?
Terra Sigillata - tu ma znaczenie następujace: czyli ziemie pieczętne, odmiana diatomitu, bentonitu lub montmorylonitu (ziemi okrzemkowej), które od starożytności do późnego średniowiecza uchodziły za uniwersalny lek i odtrutkę. Stosowano je jeszcze na pocz. XXw. Wydobowano je z okolic Jawora, Złotoryi, a przede wszystkim z okolic Strzegomia. Sprzedawano w postaci pigułek o kształcie medali lub pieczęci (stąd nazwa), sygnowanych znakami gwarantującymi ich autentyczność. W 1587 r. Strzegom uzyskał cesarski przywilej na produkcję tabletek, które znane były szeroko w Europie - obecnie można je zobaczyć w wałbrzyskim muzem (Staffa M., Sudety, Wydawnictwo PTTK Kraj, 1993, s.120).

*korzystałam z:
1. Bałchanowski S., Hutnik R., Piątek E., Sachanbiński M., Wierski J., Zbieramy kamienie ozdobne, Wydawnictwa Geologiczne, Warszawa 1981;
2. Heflik W., Kamienie ozdobne Polski, Wydawnictwa Geologiczne, Warszawa 1989;
3. Łobos K., Mineralogiczna panorama Dolnego Śląska, cz.1, 3nexus, Wrocław 2006,
4. Łobos K., Mineralogiczna panorama Dolnego Śląska, cz.2, 3nexus, Wrocław 2007;
5. Maślankiewicz K., Kamienie szlachetne, Wydawnictwa Geologiczne, Warszawa 1987;
6. Szelęg E., Atlas minerałów i skał - część 2 - minerały i skały, Wydawnictwo Pascal 2010



**znaczenie ametystu podaję za: Heflik W., Kamienie ozdobne Polski, Wydawnictwa Geologiczne,1989, s.102-103


piątek, 16 listopada 2012

...I kolejna mapa, tym razem turystyczna

Ostatnio zrobił się blok tematyczny poświęcony  ciekawym mapkom, które w różny sposób do nas trafiły. Tym razem - dzięki uprzejmości Maxa73  (raz jeszcze dzięki ! ) - przedstawiam scan  fragmentu mapy, pochodzącej z 1919-1920 roku, w skali 1:30 000. Na mapie zaznaczone są szlaki turystyczne w Górach Izerskich i  na Grzbiecie Jesztiedzkim (jeśli dobrze rozumiem nazwę Jeschkengebirge, swoją drogą rzut beretem, a człowiek nie zna... ). Już więcej ciekawych mapek okolic ruderyjnych nie mam, zatem to chyba na razie koniec tematu...



czwartek, 18 października 2012

Z wizytą w Gross Iser

Niedawno Uczestnik  usunął pozostałą część pradawnego ocieplenia sufitu głównej izby w Ruderii. Tym samym misja pt. "mozolne odkrywanie strzępków listów i zdjęć dawnych mieszkańców" została zakończona (wnet ostatnia odsłona tychże). W tzw. międzyczasie Uczestnik powędrował w świat daleki. Czyli w góry, bo jak mądrość ludowa głosi: ciągnie wilka do lasu (notabene - te objawiają się w Karkonoszach coraz liczniej!), a Uczestnika w góry. Uczestnik skierował swe kroki do nieistniejącej już wsi Gross Iser, via Stóg Izerski (bo jest  też opcja wprost z Przecznicy na Rozdroże Izerskie i stamtąd odpowiednim szlakiem).
Odnoszę wrażenie, że przez lata niewiele o Gross Iser publikowano. Ponoć tę górską osadę założył w XVIII w. niejaki Tomasz, religijny uciekinier z Czech. Do końca ostatniej wojny wieś ponoć liczyła 43 domy, m.in.  dwa schroniska, dwie gospody, kawiarnię, leśniczówkę, szkołę (tzw. nową szkołę, wybudowaną w 1938 r., w której obecnie mieści się schronisko Chatka Górzystów), domek myśliwski. Po wojnie wieś nie została zasiedlona nowymi mieszkańcami,  w okresie od 1954 do 1958 r. większość budynków przestała istnieć...* Z dawnej wsi pozostał tylko jeden budynek.

Poniżej wędrówka w obiektywie Uczestnika, tu -  jak widać -  w drodze:

 A tu już na miejscu:




* pisząc skorzystałam z  informacji zawartych w książce Janusza Skowrońskiego, Tajemnice Gór Izerskich, Agencja Wydawnicza CB 2010,

czwartek, 13 września 2012

Z serii Ciekawostki: Źródło Św. Wolfganga (Wolframbrunnen, Wolfgangbrunnen)




" Wolframbrunnen, Wolframowe Źródło. Źródło pomiędzy Kowalówką i Tłoczyną przy leśnej drodze z Ciemnego Wądołu do Wysokiej Drogi. Położone jest na wys. ok. 750 m."

Tak lakoniczne informacje  znajdują  się w  pierwszym tomie SGTS*
Z kolei w Encyklopedii Sudeckiej (tu link) znajduje się nieco więcej informacji,w tym ta (powtarzająca się w artykułach na  innych serwisach), jakoby źródło to związane było również z kultem Flinsa. Niestety, nie znalazłam bibliografii na ten temat ("Budorgis oder..." również o tym milczy). Natomiast rzeczą pewną jest to, że w bezpośredniej okolicy źródełka ludzie bywali i zostawiali po sobie ślady - w 1937 r. odkryto tu fragmenty ceramiki (datowanej od XIII w. po czasy nowożytne)**


* SGTS, czyli Słownik Geografii Turystycznej Sudetów, t.1,  pod red. M.Staffy, Wydawnictwo PTTK "Kraj", 1989, s. 115,
**  pióra kolegi: K. Demidziuk, Kreis Löwenberg w świetle archiwaliów archeologicznych do 1945 r., Dolnośląskie Wiadomości Prahistoryczne, t. 5, 1999, s. 201 - 237,

p.s. a może to miejsce z takich, jak wejście do Czarnej Chaty w Twin Peaks :)? ciekawe czy woda ze źródełka była przebadana w laboratorium...

czwartek, 26 lipca 2012

Tropem Flinsa, czyli na Izerskie Garby tam i z powrotem

17 lipca, po odczekaniu na przerwę w opadach deszczu, wybraliśmy się na Izerskie Garby (Weisse Flins). Skład: ten sam, tj. Magda, 6-letni Franio (był bardzo wytrzymały i dzielny podczas wyprawy), ja i Jagoda (na mym garbie w używanym nosidełku Chicco, kupionym na targowisku w Mirsku za 15 zeta 2 lata temu). Od razu przyznam się do swojej głupoty i wyznam, że nie byłam do końca przygotowana do wyprawy - wyjątkowo nie zabrałam ze sobą do Ruderii butów przystosowanych do górskich wycieczek. Dysponowałam jedynie 5-letnimi butami - trzewikami. Muszę dodać, że i z moim kręgosłupem nie jest najlepiej (wada wrodzona) i stawy też mi powoli wysiadają. Powinnam zapewnić sobie tragarza do Jagody...Swoją drogą wpisałam się w dawną tradycję wnoszenia zamożniejszych turystów w lektyce na górę. Ad rem. Późnym popołudniem udaliśmy się autem na parking znajdujący się na Rozdrożu Izerskim, czyli jadąc Drogą Sudecką ze Świeradowa - Zdroju do Szklarskiej Poręby, należy zatrzymać się na  parkingu przy dużej zdezelowanej (niemal same zniszczone budynki w  Izerach!) budowli (Ludwigsbaude, która przez jakiś czas administracyjnie należała do...Przecznicy). I ruszyć zielonym szlakiem na Flinsa. Od razu dodam, że zdjęcia robiłam zepsutym canonen, i w tym momencie (na poziomie Rozdroża) będę się posiłkować zdjęciami Uczestnika (jest lepszy w te klocki - lata praktyk! i aparat też ma lepszy) z tej okolicy zrobionymi parę dni później (gdy wybraliśmy się na kryształowe jagody).

z powyższych oznaczeń kierujemy się pierwszym - trasa na Zwalisko
Początkowo szlak jest przyjemny, mija się stare wyrobisko z kwarcem (i jak się potem okazało, przy jagodach, z kryształami górskimi), ale zanim - szybko rzut okiem na górę przed nami:

te trzy zbliżenia na Flinsa zrobił Uczestnik
a to bryła kwarcu przy wyrobisku
 No dobrze. Ktoś zapyta: a co to za góra, ten Biały Flins/Izerskie Garby? tu zwięzła odpowiedź. Już wiadomo skąd taki wygląd szczytu... Szlak skręca nagle w górę i idzie się ostro...w górę ( na mapie wyraźnie widać jak przecina poziomice), następnie łagodnieje, aż do Rozdroża pod Zwaliskiem. Nie powiem - pod górę z Jagodowym ciężarem na plecach było mi ciężko, potem zaczął padać deszcz...Na Rozdrożu pod Zwaliskiem chwilę odpoczęliśmy (Franczesko cały czasy był dzielny, skakał po kałużach jak kozica). Kierowaliśmy sie na Zwalisko, usiane malowniczymi skałkami, zbiorczo zwanymi Wieczornym Zamkiem:
I nagle Flins już przed nami! Niepostrzeżenie z typowego izerskiego szlaku (wydeptana ściecha wśród jagodzin) znaleźliśmy się na innej planecie, o, takiej:


takie tam jest podłoże, dla zobrazowania skali fragment mojego buta:)
tu serce góry, rozryte...
Szczyt zrobił na mnie duże wrażenie, właściwie cały czas zastanawiam się czym bardziej: czy swoim kwarcowym potencjałem, tą niesamowitą ilością minerału, jaki kryła i kryje w sobie, czy też tak bardzo przeobrażonym przez człowieka księżycowym krajobrazem...Ale z drugiej strony, gdyby nie ta działalność, tej ilości kwarcu nie byłoby widać...Ciekawi mnie też jak ta góra wyglądała np. 100 lat temu...lub i 500 lat temu, albo 1000 lat wstecz...Pamiętajmy też o przekazie, jakoby w grocie na jej północnym stoku ukryty był posąg Flinsa...Same pytania...
No dobrze, przybyliśmy, paszcze rozdziawiliśmy (no, dobra tylko ja, Magda była tu już kilka razy), pora przyjrzeć się szczegółom:
o proszę! ktoś zgubił kamasza!

Poznajecie te góry?

W końcu mogłam zdjąć Jagodowy wsad z pleców i spoczęłam na bryle kwarcu:

widać, żem zbolała mać :)

a tu Dżej Dżej suszy ząbki na Flinsie :)

Jakoś tak z Magdą byłyśmy przekonane, że powrót to trasa na szagę w dół. Znaczy, że jest tam jakaś ścieżka. Po konsultacji ze stróżującym na górze panem, zwątpiłyśmy w możliwość zejścia tą trasą w dół z dziećmi. Pozostał powrót tą samą drogą (ja miałam już wizje, jak spadam z Jagodą na tym najgorszym odcinku), daliśmy radę. Jagoda w okolicach Zwaliska zasnęła była, ale na szczęście ocknęła się przy tym trudnym odcinku i współpracowała ze mną (obawiałam się, że gałęzie mogłyby ją zranić w głowę). Zejście zajęło nam godzinę, potem kursik do Dino w Mirsku po zapasy na kolację i izotoniki i ok. 22:30 byliśmy w Ruderii, palenie w piecu, wyżerka, dzieci zasnęły, a my rozmawiałyśmy...Ja podziwiałam swoją spuchniętą kostkę i nie dziwiłam się, że nie mogę się podnieść...Następnym razem (czyli wnet) zabieram ze sobą do Ruderii górskie buciory!

p.s. I wiecie co? Flins to nic innego jak kwarc:)!