Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Metamorfoza na posępnie

Kuchnia, zwana główną izbą (podczas naszych pobytów "robi"za: kuchnię, jadalnię i pokój dzienny lub tzw.salon oraz główną sypialnię) przeszła za naszą sprawą metamorfozę. Czy na lepsze?Z niskiego jasnego pomieszczenia przeobraziła się w mroczną, nieco wyższą izbę. Posępności dodaje jej ciemny sufit, ściany bez tynku, brak firanek i wyściełanych krzeseł z okresu późnego (a może środkowego:)) Gierka. Zapewne za jakiś czas zmieni oblicze, może nawet nabierze jasności i przytulności. Na  razie - jest, jak jest.
Tak było - tuż pod odkryciu zgniłych desek podłogowych pod hermetyczną wykładziną:


Tak (na razie) jest - po prawej stronie wyrko przykryte folią: 


A jak będzie? Sami chcielibyśmy wiedzieć :)

sobota, 3 grudnia 2011

Wnętrze - rozważania wstępne

Właściwie do tematu natchnął mnie Przemek. Robiąc dzisiaj z młodą dość długi spacer rozmyślałam na ten temat. No bo tak chyba zazwyczaj jest: kupujemy stary dom, wstępnie go oczyszczamy ze śmieci, kontemplujemy odkryte detale i szczegóły i  skupiamy się w pierwszej kolejności na niezbędnych (mniejszych lub większych) remontach, tak, aby dom  nie niszczał. U nas tak mniej więcej to wyglądało. W międzyczasie, niespodziewanie, musieliśmy wymieniać dach. Ale to chyba tak jest, że czasem stare domy płatają figle (wespół ze starymi kasztanowcami w burzliwych okolicznościach...). 
Jakie sprzęty zastaliśmy we wnętrzu warte zachowania?
W zasadzie żadne. Jest jedna szafa, w bardzo złym stanie, tak złym, że boimy się ją w ogóle ruszyć z miejsca (chyba nóżkę ma poważnie uszkodzoną przez tzw. czas). Szafa kiedyś pewnie stała w innym miejscu, bo nad nią w suficie tkwi pokaźny hak -  taki jak do wieszania półtusz wieprzowych. Ambitnie planujemy podjąć kroki, aby ją uratować, ale nie wiemy czy się uda. I co gorsza, chcemy sami się za to zabrać :)  I jeszcze nie wiemy jak - cenna będzie każda wskazówka. I jeszcze przy okazji  zapytuję o opinię odnośnie tej pozycji: http://semper.istore.pl/pl,product,380791,konserwacja,mebli,zabytkowych.html . Czy warto ją kupić? bo cena trochę mnie powala.
Z tzw. małego agd po poprzedniej właścicielce pozostały (i oczywiście zostawiliśmy je) talerze, kieliszki, kilka kubeczków (wszystko jak najbardziej pochodzi z okresu ostatnich 30 lat), jedna miska i jeden półmisek firmy Villeroy&Boch (zapewne przedwojenne), kilkanaście wieszaków na ubrania, w tym dwa z napisami (wspominałam o nich tu), w stercie starych butelek na tyłach domu znalazłam dwa przedwojenne kieliszki do wina. Aaa, i kilka skrzyneczek (po materiale wybuchowym, z reklamą sklepu).
 Co udało się dotychczas zrobić we wnętrzu domu?
Skupiliśmy się na głównej izbie: usunięcie linoleum i zgniłych desek podłogowych, które spoczywały na legarach, a te na ziemi. Wybraliśmy ziemię, wylewka z izolacją, na to płytki gresowe (mrozoodporne oczywiście), odkrycie pierwotnego sufitu (odkryliśmy wtedy, że nasz dom to grobowiec, krył w sobie kocie mumie). Sufit okazał się być ciemny - jak tabaka w rogu :) Widziałam gdzieś zdjęcia z wnętrza gospody w Gross Iser - tam też sufit był ciemny, więc zapewne ciemne sufity to standard kiedyś w tych okolicach. Muszę dodać, że potem sufit był pokryty farbką o kolorze różowawo - cielistym, a potem go zabito deskami.
tu widać tę farbkę na odkrytym suficie
a tu już bez farbki
 Kolejny krok to skucie mokrych tynków - tak, tak, mokrych...od wilgoci. Zostawiliśmy na trzech ścianach gołe cegły - czas jeszcze pokaże, czy coś z tym jeszcze zrobimy. Na jednej ścianie jest świeży tynk, jeszcze go nie pomalowaliśmy. Przy piecu - niestety współczesnym, na ścianie położone są małe płytki i miejsce na lampę - jeszcze nie znaleźliśmy odpowiedniej, więc straszy goła żarówka :) A propos pieca: od rodziny dawnych właścicieli wiemy, że kiedyś w kuchni stał duży piec, na którym wygrzewały się dzieci :) I tyle. Aaa, usunęliśmy większość warstw farby olejnej z drzwi - okazały się pierwotnie pomalowane transparentną zieloną farbą. Co ciekawe, syn pana Oswalda, który urodził się i wychował w naszym domu, mówi, że za jego czasów drzwi nie były zielone! Wstępnie dobraliśmy się do framug okiennych - pierwsza warstwa  też była zielona. I to tyle.
 I co dalej z tą izbą :) ?
Wstawiliśmy stół (dostaliśmy go od znajomego z Rębiszowa), krzesła (drewniane, nawiązujące trochę wyglądem do zydli, mają ze 20 lat), łóżko (zwykłe, pojedyncze, trafiło do nas aż ze Szwajcarii :) ) i witrynę drewnianą z Jyska, i z sufitu dynda lampa, taka trochę jakby okrętowa z Ikei, i zegar z Jyska. I pożyczone od koleżanki z naprzeciwka krzesełko do karmienia małych dzieci.
tu stół jeszcze w sieni
tu młody siedzi na łóżku, a witrynę przywieźliśmy z naszego mieszkania
a tu  obustronny zegar - polowałam na promocyjną cenę (35 zł)
nad młodą widać lampę - gdy znajdziemy bardziej wiejski żyrandol, lampa trafi do pokoju na górze
 I czekamy na chwilę, gdy wpadnie nam w ręce niewielki kredens kuchenny. Najlepiej z okolicy. Stół zostanie. A reszta wyjdzie z czasem. Na pewno będą to sprzęty bardzo proste, bo już sam sufit wg mnie robi za dużą dekorację całego pomieszczenia. Pod zlew (jeszcze się nie zdecydowaliśmy co do jego wielkości, czy 1 czy 2- komorowy, z jakiego materiału) na pewno będzie osadzony na... stoliku (bez blatu).  Z tej izby wydzielone jest jeszcze małe pomieszczenie - zapewne już w czasach powojennych -  które nazywamy hydrofornią (wiadomo dlaczego). Tu wymarzyłam sobie duży, jednokomorowy zlew gospodarczy, tu będzie też lodówka (mała, biała, z naszego mieszkania). Tu będzie odbywało się mycie naczyń, przygotowywanie większych posiłków. Sufit zabijemy deskami, bo w tym pomieszczeniu  jest w beznadziejnym stanie.
Co do reszty pomieszczeń i wielu kwestii, jak ogrzewanie,  gdzie  będzie finalnie łazienka,  itp. itd. - te wszystkie tematy są przed nami i jeszcze nie mamy ostatecznych wizji. Zastanawiamy się też nad tym, czy w sieni zrobić podłogę kamienną  - z wszechobecnych łupków, czy też  położyć płytki, jak zagospodarować w przyszłości niewielkie pomieszczenie na parterze? na łazienkę za małe, a kiedyś to chyba był tu mini - warsztat. Tyle wątpliwości, pytań! Chyba każdy posiadacz starej chałupy i nie tylko starej tak ma, co?

A na koniec - oto jak  kieliszki z Ikei nawiązują wyglądem do przedwojennych :)
a w kieliszku ? beaujolais nouveau, lubię je :)
p.s. a  powyższe zdjęcie, wbrew tematowi posta, zrobione jest w naszym mieszkaniu :)