Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruderia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruderia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 maja 2025

Wiosna w Ruderii

 Wiosna w Ruderii pojawia się w czasie, który pamiętam z dzieciństwa. Piszę tak, bo np. w dużym mieście, położonym na Równinie Wrocławskiej wiosna przychodzi szybciej, tak ok. o 2 tygodnie szybciej niż np. w Górach Izerskich. To mnie bardzo cieszy, bo w Ruderii zawsze jestem we właściwym czasie, miesiącu czy porze roku. Chociaż zimy już nie są takie, jak np. 16-17 lat temu.

Doczekaliśmy się kilku zawsze cieszących nas zakwitów:), zilustruje to parę zdjęć poniżej.

Teraz cieszę się również z roślin, które kiedyś usuwałam.Mam na myśli bluszczyk kurdybanek czy podagrycznik. Cieszę się, bo zaczęłam je zbierać i przygotowywać do jedzenia.Jestem początkująca, więc żadnych rad nie dam, ale chętnie przeczytam porady osób bardziej doświadczonych w konsumpcji tzw. chwastów:)

Jednak nie będę pisać tu regularnie, uznałam,że najlepszą formułą dla mnie będzie post na jakiś czas, sygnał,że jestem. Myślałam nad tym trochę i myślę,że wtedy, te parę lat temu, prowadzenie regularnie bloga to była dla mnie idealna aktywność. Teraz: raz na jakiś czas dam znać:) 

Te liście to nasz czosnek niedźwiedzi - dopiero teraz, lada chwila, zakwitnie. 
To nasze małe krzaczki rododendronów:)


poniedziałek, 18 września 2023

puk, puk...

Trochę (bardzo!) zaniedbałam bloga. Nie pisałam przez  7 lat (sic!!!). Postanowiłam wrócić do pisania. Mam nadzieję, że uda mi się wytrwać w postanowieniu. Jako zwiastun zmian zamieszczę zdjęcie kwitnącego rododendrona ruderyjnego (zdjęcie wykonane pod koniec maja). Może rododendron przyciągnie czytelników sprzed lat:)



sobota, 20 sierpnia 2016

urlop w ruderyjnym klimacie

Urlop, jak od paru już lat, spędzam lub spędzamy razem w Ruderii. Nie tylko w samym domu (do wiecznego remontu), ale błąkamy się po okolicach (w tej chwili zaabsorbowani jesteśmy remontem...ale póki co w mieszkaniu w mieście). Uczestnik, nazwany tak gdzieś kiedyś w jakimś poście - popularnie zwany w realu mężem i tatą :)- sporo się nauczył i sporo rzeczy sam wykonuje już w Ruderii - od renowacji drobnych mebli (ale szafa po Oswaldzie jest już w planach) po nieco grubsze pomyślunki. Co najpiękniejsze jest w tym wszystkim? Sami wiecie,Wy właściciele starych domów...
Poniżej - kilka fotek , obrazujących nasz pierwszy tydzień urlopu w Przecznicy.
ktoś pyta o grzyby? jest ich mnóstwo, tu na Tłoczynie-5 kozaków na planie
fajny ptaszor - tu wiadomo,szuka żarła


nasza wycieczka do Gross Iser:) nas najbardziej interesowały ruiny, ale ciasto z jagodami w Chatce Górzystów było warte tych kilometrów :)
takie rzeczy - na szlaku żółtym od Gross Iser do Rozdrożą Izerskiego


nasze dzieci plus moja ciemnowłosa siostrzeniczka z UK  na wycieczce, na tym ostatnim zdjęciu nasza wyrośnięta Jagoda:)
W naszym domu zaszło parę zmian - z czasem wrzucę te "nowinki" tutaj.Póki co-czekają nas zakupy remontowe w miejskim mieszkaniu i wytęskniony powrót do urlopu w Ruderii. Relacja ruderyjna pojawi się oczywiście ...

wtorek, 21 lipca 2015

i już po...

Szybko minęły 2 tygodnie w Ruderii. Spędziłam jej z dziećmi w Przecznicy i coraz bardziej kocham ten nasz stary domek. Powrót do miasta, do gorącego mieszkania był bolesny. Jedyny plus mieszkania nad Ruderią: łazienka. Bo w Ruderii jeszcze jej nie ma, za to jest wanienka i wieczorne w niej ablucje. Co też ma swój urok, oczywiście. Ale niekoniecznie  na dłuższą metę. Podczas ruderyjnych wczasów miały miejsce m.in. następujące fakty: zepsuła się na amen mikrofalówka (buu, jednak jestem pesymistką, skoro ten fakt jako pierwszy podaję, hihi), poznałam boski smak koziego sera pochodzącego z jednego z przecznickich gospodarstw agroturystycznych - Krukowiska, wiem, że będę po niego wracać, zasmakował w nim również młody (a on jest dość wybrednym stworzeniem), mamy niemal własną kotkę, która kilka razy dziennie odwiedzała nasze domostwo, a nawet pod koniec naszego pobytu przyprowadzała swojego potomka, wykluły się nowe - chyba ostateczne -  pomysły dotyczące lokalizacji łazienki oraz klatki schodowej na piętro stodoły. Zapewne wydarzyło się jeszcze szereg innych drobniejszych wydarzeń, które w tej chwili jakoś umknęły mi z pamięci. O, regularnie kąsał mnie strzyżak, co ciekawe tylko mnie, oszczędzał resztę rodziny (o taki ). Poniżej niekoniecznie w porządku chronologicznych zestaw paru fotek.

drzwi zrobione wiosną przez Uczestnika zyskały podkowę - na szczęście

żeliwny litrowy garnek znalazłam w stodole

"nasza" kotka, przynosiła nam myszy

każdy przedmiot z czasem znajduje swoje właściwe miejsce w Ruderii

relaks w leżaku z winem w kieliszku Oswalda

ceramiczne prace moje i młodej - zrobione i wypalone podczas warsztatów w agroturystyce izerski potok

młoda opycha się gzikiem


butla na atrament szkolny z lat 50. XX w.- jeden z wielu klimatycznych prezentów od mojego taty,prezenty te znajdują swoje miejsce w Ruderii