Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom przysłupowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom przysłupowy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 maja 2013

Miałam dzisiaj sen...

... o naszym domu. Że pod szarym tynkiem powojennym i jasnym przedwojennym w części mieszkalnej zachowały się słupy po konstrukcji przysłupowej. Tak mocno zawładnęła mną ta wizja, że poprosiłam Uczestnika (akurat bawiącego samotnie w Ruderii) o to, aby "dziabnął" róg domiszcza i zerknął, co znajduje się pod tynkiem. Niestety, wstępny rzut oka pod szarego barana nie wskazuje na pozostałości po słupie - przysłupie. A szkoda. Bo warunki do bycia w przeszłości "przysłupem" dom ma dobre:
- lokalizacja globalna (tak, to jest "ten" przysłupowy region Dolnego Śląska);
- tym bardziej lokalna, bo wszak Przecznica "przysłupem" stoi (a jak nie stoi już tak całkiem, to stała);
- dom jest klasycznie podzielony na część mieszkalną i gospodarczą, obie części dzieli sień, w której znajduje się klatka schodowa, jak również piec (z bajerami do wędzenia i parzenia wędlin, i hak na tuszę - te akcesoria właściwie nie są wyznacznikiem);
- nie ma fundamentów;
- wydaje się, że w przeszłości dom przeszedł większy remont (część gospodarcza wygląda na starszą - wskazuje na to budowa ścian, w tej części znajdują się najstarsze w domu drzwi - chociaż drzwi to żaden trop), natomiast część mieszkalna - ściany wzniesione równiutko z cegieł (grubość ściany jest dość znaczna, co też mnie natchnęło do snucia fantazji o przysłupie), w najniższej partii zamiast cegieł znajdują się kamienie;
- układ okien (równy - dwa od frontu, dwa z boku - tak jakby pośrodku ścian przysłupowych);
- naprzeciwko stał przepiękny dom przysłupowy (w międzywojniu właściciele gruntownie zmienili jego oblicze, ale gmerania przy wymianie konstrukcyjnej budynku są widoczne) - to dlaczego i nasz miałby nie mieć przysłupowej przeszłości?
- wiek domu pan rzeczoznawca wstępnie ocenił na ok. 100 lat (wycena sporządzona była w 2008 r., ale głowy nie dam za to, że pan był specem od dawnego budownictwa wiejskiego), ale mamy informację, że pod tym numerem pod koniec XIX w. ktoś zamieszkiwał (a nie była to rodzina naszego pana Oswalda, chociaż z tą numeracją kiedyś mogło być inaczej).
Według mnie sprawa mogła  się mieć tak: część mieszkalna mogła być wcześniej wzniesiona w konstrukcji przysłupowej, potem (kiedy?syn pana Oswalda nie wiedział - urodził się w 1927 r.) przeszła gruntowny lifting. I teraz pytanie czy coś przysłupowego pozostało po tym liftingu. Liczę na to, że, gdy zdecydujemy się w końcu zedrzeć barana do cna sprawa okaże się jasna i oczywista.
A poniżej najstarszy wizerunek naszej Ruderii, utrwalony na jednej z przecznickich pocztówek (pocztówka została wysłana w 1917 r. tu link do strony, skąd pocztówka pochodzi) - to ten dom w głębi, pośrodku obrazka (obrazek mocno powiększony):
na mój sen o śladach po przysłupowej konstrukcji miał wpływ ten cień na rogu domu oraz fakt, że dobudówka z tyłu wyraźnie wyodrębnia się od ściany budynku - świeży remont?
 Gdyby okazało się, że śladu po przysłupie nie ma, to i tak będę wielbić Ruderię :)
ps. najnowsze - sprzed chwili - wieści z Ruderii nie napawają optymizmem - muszla klozetowa nie wytrzymała zimy! pękła była...kwii

niedziela, 11 marca 2012

Marcowe widoki z Tłoczyny i dzicy lokatorzy

Uczestnik pojechał samotnie do naszej ruderii. Odkrył, że w naszym domu mieszkają (chyba okresowo) małe ssaki. Ale po kolei. Zaczniemy od Tłoczyny. Niby zima odpuszcza, niby przebiśniegi i krokusy kwitną, a przyroda jeszcze w smutnych odcieniach brązu i rudości...Poniżej kilka widoków  na Przecznicę z Tłoczyny i Jelenich Skał, poczynionych 10 marca w lekko mglisty dzień :

ten ciemny budynek, mniej więcej pośrodku, to odnowiony budynek dawnej szkoły, obecnie świetlica

widok na Mlądz
widok na Rębiszów
"zalizane" przez śnieg trawy na Jelenich Skałach
A tu ślad jakiegoś zwierzątka:


Nie mogłam się powstrzymać przed umieszczeniem zdjęcia strumyka :) 


Wracając z Tłoczyny skrótami, można natknąć się na niebieski przysłupowy domek, usytuowany przy bocznej dróżce, powyżej naszego domu. Niestety, widok takich domów staje się rzadkością...


Dobra, pora przejść do lokatorów w naszym domostwie  - oto pozostałości uczty :


poniedziałek, 23 stycznia 2012

Znaleźliśmy zimę!

Miniony tydzień spędziłam z dziećmi w Rębiszowie (starsze dziecko ma ferie zimowe). Na wszelki wypadek spakowałam dzieciom ocieplacze, bo wiem, że  w tym roku zima bywa w Górach Izerskich i ich okolicach. Dobrze zrobiłam! bo zima przyszła w połowie tygodnia! Gdy przyjechaliśmy śniegu było niewiele, zapakowałam młodsze dziecko do wózka i zrobiłam sobie spokojny spacer po wsi, skupiając się na miejscach, które najbardziej lubię. Najbardziej lubię las, ale wiosną lub latem (zimą wózkiem trochę trudno się przemieszczać), kolejne miejsce to cmentarz (mam słabość do cmentarzy - lubię je oglądać), lubię też Stawy Rębiszowskie, ale nie udało mi się tam tym razem dotrzeć. Gdybyście w okolicy rębiszowsko - przecznickiej widzieli idącą poboczem niewielką postać w ciemnej kurtce,w szarej czapce z pomponem pchającą wózek z dzieckiem, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta postać to właśnie ja... ;) Podczas spaceru zajrzałam na cmentarz, pozostało kilka starych nagrobków:


Zrobiłam też zdjęcie (wiem, że jakość fotki  nie powala) niewielkiemu przysłupowemu (i pustemu) domkowi stojącemu przy ulicy:
 ściana przysłupowa pokryta jest łupkiem - nie widziałam innego domu z takim rodzajem zdobienia
W innym miejscu wsi zauważyłam napis związany z górnictwem, na szczycie jednego z budynków:


A co było potem? Potem przyszła zima...


Spadło dużo śniegu, dzieci miały dużą frajdę. Wybraliśmy się do Lasu Rębiszowskiego.

jak się potem okazało, dzieci lubią jeździć na sankach w pojedynkę :)
gdzieś  hen, daleko za horyzontem odbywał się spektakl pt. zachód Słońca
I koniec :)

p.s. zdjęcia robiłam niestety aparatem wkomponowanym w aparat telefoniczny.

p.s. 2. niniejszym publicznie chciałabym przeprosić za brak odzewu znajomych sąsiadów: nie byłam zmotoryzowana (mogłam liczyć li i jedynie na siłę własnych mięśni), w drugiej połowie tygodnia mnie i młodą dopadło przeziębienie (dysponuję teraz głosem idealnym do horrorów :)).