Oprócz listów i zdjęć zachował się jeszcze śpiewnik Klary. Chyba żadnej z tych pieśni nie znam. Poniżej zamieszczam scany:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z serii: pamiątki po Klarze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z serii: pamiątki po Klarze. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 maja 2013
poniedziałek, 20 maja 2013
Listy do Klary, cz.II
Korzystam z wolnej chwili i wrzucam kolejne listy do Klary, przetłumaczone a jakże! przez Pacjana z Barcelony :) . Pierwszy z nich, wysłany z krążownika SMS Gneisenau:
Nadawcą listu jest niejaki Richard - poniżej tłumaczenie Pacjana z Bacelony:
"Yokohama
30.IV. 11
Droga/Kochana
Klaro!
Najserdeczniej
dziękuję Ci za Twoją piękną kartkę. Nie zdajesz sobie nawet
sprawy, jak bardzo cieszy mnie to, ż e teraz częściej od Ciebie
otrzymuję wiadomości, tak jak kiedyś. Mam też nadzieję, że i w
przyszłości tak będzie. W związku z Twoimi pytaniami o to, czy
jeszcze długo będziemy w drodze, informuję Cię, że w Tsingtau
jesteśmy za każdym razem bardzo krótko. Stąd (Yokohama – przyp.
tłumacza) udajemy się zahaczając o Nagasaki (Japonia) do Chin, tym
razem kierując się wzdłuż zachodniego wybrzeża Japonii po
Władywostok. Stamtąd z powrotem do Tsingtau. Jak tylko zakotwiczymy
w doku, zrobimy konieczne naprawy przy statku, aby móc dalej płynąć.
Po zakończeniu przymusowego pobytu w doku płyniemy znów na dół
na (…) Samoa (…). A teraz, by spełnić Twoje życzenie, wysyłam
Ci taśmę z marynarskiej czapki *, abyś ją mogła….
………………jak
jeszcze pływałem na torpedowcu „ D 9”**. W poniedziałek (2.
dzień wolny)*** zrobiliśmy sobie piękna wycieczkę i to pieszą na
świętą wyspę Enoshima w okręgu Kamakura (….jaka jest dla
Japończyków). Może później będę Ci mógł o tym więcej
opowiedzieć.
Pozostając
z nadzieją, że znów otrzymam od Ciebie jakieś wieści i to
szybko, serdecznie Cię pozdrawiam
Twój
Richard H (?)
Serdeczne
pozdrowienia dla rodziców!
Wybacz,
że tym razem wykorzystałem zwykły papier. Nie miałem pod ręką
papeterii."
Uwagi tłumacza:
*marynarskie
czapki mają taśmy identyfikujące jednostkę oraz rangę marynarza
**
Divisionsboot 9, skrót D9. Torpedowiec Kaiserlicher Marine (Franz
F. Bilzer: Die Torpedoboote der k.u.k.
Kriegsmarine 1875-1918. 2. Auflage.
Weishaupt, Gnas (Steiermark) 1996, ISBN 3-900310-16-5) w służbie od
roku 1894
Można z dużym prawdopodobieństwem założyć,że autorem listu jest ten młody człowiek - na jego czapce znajduje się taśma z napisem identyfikującym jednostkę,w której służył:
A teraz szybujemy w czasie i przenosimy się w 1942 rok - w środek II Wojny Światowej, list napisany do Klary przez krewniaka (chyba bratanek) Ehrenfrieda Kittelmanna:
a poniżej tłumaczenie oraz uwagi tłumacza (czyli Pacjana z Barcelony):
"O.U.
3.IV.1942
Moja
Kochana Ciociu Klaro!
Podczas
urlopu w połowie stycznia, który spędziłem w Rabishau,
przyrzekłem Ci, że znów napiszę. Już niedługo minie prawie
kwartał od tego urlopu, więc postanowiłem dziś przyrzeczenie me
wypełnić. Na początku mego listu przesyłam Ci najserdeczniejsze
życzenia wszystkiego najlepszego z okazji Twoich urodzin, które
obchodzisz 17 kwietnia. List mój dotrze do Ciebie tak pomiędzy
jedną okazją do świętowania, a drugą. Na jedną trochę za
wcześnie, na drugą już za późno. Przypuszczam, że Ci to Droga
Ciociu w żadnym razie nie przeszkadza. I tak niech nasza wiara w
zmartwychwstanie sprawi, że mocno wierzyć będziemy, iż przyszłe
święto Zmartwychwstania Pańskiego będziemy mogli przeżywać już
w czasie pokoju, i będą to nasze pierwsze powojenne święta.
Choć dziś nic na to nie wskazuje, ale przecież przez ten długi
rok może się wiele zmienić. W tym przyszłym roku już poradzimy
sobie z wrogiem*. To byłoby też najpiękniejsze i najlepsze
życzenie, którego spełnienia pragniemy wszyscy – pokój dla
świata i koniec wojny w przyszłym roku.
Jeszcze
mam się bardzo dobrze i mam nadzieję, że i Ty cieszysz się dobrym
zdrowiem i jesteś zadowolona.
O
tym, że od początku lutego nie ma mnie w Żaganiu** już pewnie z
różnych źródeł słyszałaś. W ciągu tego czasu już tyle
widziałem i przeżyłem i mam nadzieję, że już niebawem zmierzę
się z czerwonym wrogiem ***, abym i ja mógł wypełnić moją część
w zgładzeniu wroga.
Będę
już kończył pozostając z nadzieją na szybką odpowiedź od
Ciebie. Przyjmij ode mnie pozdrowienia Kochana Ciociu
Twój
Bratanek/Siostrzeniec Ehrenfried Kittelmann
Obersoldat
Nr Poczty Polowej 45034.****
Jeszcze
raz moje najserdeczniejsze życzenia urodzinowe*****."
Uwagi tłumacza:
*w
oryginale jest „dem
rotem Pack dass Fill vollends abraeumen”.
W
tłumaczeniu jest zachowany sens, ale nie jest to przekład dosłowny.
To może być gwarowe wyrażenie z Muenstertall.
**w
liście trudno odróżnić Sagan od Lager, ale jestem skłonna
interpretować to jako Sagan
***
znów ten czerwony pakiet lub czerwona kapota, w każdym razie wróg
****
w oryginale F.P.N. Feldpostnummer. Po tym numerze można by próbować
zidentyfikować jednostkę i miejsce jej pobytu w czasie kiedy list
był nadany, ale zwykle po ciągu cyfr była litera. Nie jest to
łatwe, a czasem niemożliwe, czasochłonne zawsze. Numery zmieniały
się wraz ze zmianą nazw jednostek etc. W 1943 roku taki numer
poczty polowej, ale z literami, mieli fizylierzy, regiment 22. Ta
formacja wojskowa wojsk sił lądowych przeznaczony do wspierania
akcji pancernych w ramach dywizji została utworzona w Związku
Radzieckim na początku 1943 roku
*****
dopisek w poprzek strony
sobota, 18 maja 2013
Listy do Klary, cz.I
Dzisiaj w ten piękny majowy wieczór (a dla chętnych bogaty w kulturalne doznania w muzeach) podelektujmy się pewnym listem, wysłanym do Klary Kittelmann przez Walthera Stelzera z portu w Wilhelmshaven. Walther podarował swoją podobiznę Klarze - pamiętacie to zdjęcie z jednego z wpisów poświęconych Klarze?
A poniżej list do Klary:A tu tłumaczenie listu zrobione ręką i głową Pacjana z Barcelony :
"Wilhelmshaven, 24. III.
11
Moja Droga/Kochana Klaro!
Za przesłane gratulacje
przyjmij serdeczne podziękowania. Bawiłem się całkiem dobrze,
zważywszy na okoliczności. Paczki żadnej nie otrzymałem, ale w
zamian za to sporo listów. Jednak to list od Ciebie był mi w tym
dniu milszy, niż wszystko inne. Miejmy nadzieję, że Twoje życzenie
się spełni. 22. marca zdawałem egzamin i „zaliczyłem”, co
było wszak do przewidzenia. Dzięki temu nie muszę, póki co, być
już żadnym oficerem. Jest to w pewnym sensie mój prezent
urodzinowy.
Żeś musiała te sanie
ciągnąć, przykro mi. Powinniśmy je byli zabrać, to byłoby
najlepsze wyjście.
Moi koledzy szkolni cieszą się już na mundury. Ja już jestem w tym nieco do przodu.
Ach więc Cię dopadła
Reisefieber, mam
nadzieję, że mnie tym razem ominie.
Ale podaj mi Twój adres,
abym nie musiał tak długo czekać na jakiś znak życia od Ciebie.
Nie mogę Ci napisać nic nowego. Z początkiem maja zostanę
zaokrętowany, jednak nie wiem jeszcze gdzie. Dołączam krótki
wiersz i mam nadzieję, że Ci się spodoba. A może nie podobają Ci się takie rzeczy.
W związku ze zdanym
egzaminem otrzymałem tytuł, który musi być umieszczany w
korespondencji. Proszę Cię więc, abyś w przyszłości
uwzględniała to w adresie.
Tyle na dziś.Niebawem
nie będę mógł pisać.Wszystkie listy już napisałem.
Serdeczne pozdrowienia i
buziaki
Twój Walther
Aplikant Administracyjny
(Materialien Verwalter Applikant)
II. Dywizja
Stoczniowa/Portowa, 4. Kompania
(II. Werft Division. 4. K.)
Pozdrowienia
dla Rodziców"
piątek, 10 maja 2013
Co z tą Klarą?
...być może ktoś zapyta. Ja jestem bardzo ciekawa jej historii - a o kim mówię? o tu i w dalszych postach można zapoznać się z dokumentacją, jaka pozostała po Klarze w pewnym domu w Rębiszowie (Rabishau Nr. 24). Znalazła się pewna Owca Rogata ostatnio Pacjanem z Barcelony zwana, która świetnie znalazła się w pamiątkach po Klarze. To, co znalazła (czytaj: odcyfrowała z ręcznego niemieckiego oraz wyszperała w sieci i innych sobie znanych zasobach :)), niniejszym za jej zgodą publikuję. I tym samym bardzo dziękuję za ogromną pomoc (mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś w okołorębiszowskich okolicznościach przyrody na kawie). Opublikuję w tym poście część wytropionych przez Owcę ciekawostek. O te drobniejsze uzupełnię wpisy o Klarze, a przetłumaczone listy do Klary już teraz zapowiadam w kolejnych wpisach. No to po kolei.
Pierwsze zdjęcie z pierwszego wpisu o Klarze:
Autorem tekstu na odwrocie zdjęcia jest niejaki Alfred Wisner, dziękuje Klarze za kartkę i owoce. Pisze, że
póki co jest dobrze, ale jaka czeka ich przyszłość? Pisze, że
Klara powinna go jeszcze na zdjęciach rozpoznać. Pozdrawia ją i
jej rodziców. Według tego, co jest napisane kredą tablicy na murze za żołnierzami
- są oni artylerzystami.
Kolejna zagadka z pierwszego wpisu o Klarze - to zdjęcie:
![]() |
| to samo zdjęcie jakiś czas temu na e-bay osiągnęło zawrotną jak dla mnie cenę grubo ponad 100 euro. |
Przedstawia ono przemarsz garnizonu wyruszającego na front w 1916 r. A przez jakie miasto żołnierze maszerują? Przez Mirsk (dzisiejsza ul. Betleja):
![]() |
| źródło zdjęcia: http://dolny-slask.org.pl/905636,foto.html?idEntity=593460 |
Pamiętacie zdjęcie zeppelina:
Sterowiec w 1916 r. latał nad Legnicą. Było to wtedy wielkie wydarzenie. Prawdopodobnie wtedy ktoś zrobił to zdjęcie.
ps. nie wierzę do końca w przypadek... Owca Rogata spędziła sporo czasu onegdaj w miejscach znanych Klarze,wielu jej znajomym i rodzinie, których wizerunki zachowały się na tych zdjęciach. Drugi przypadek - nie - przypadek: świat, nawet ten wirtualny i wydawałoby się dość anonimowy, jest jednak mały, jak się okazało :)
ps. 2. a wiecie, co teraz powinnam robić, zamiast siedzieć przy blogu? ostro doprowadzać mieszkanie do porządku przed czekającą nas pojutrze uroczystością rodzinną z okazji I Komunii młodego... Dobra, zabieram się do pracy w realnym świecie!
piątek, 29 marca 2013
Z serii: pamiątki po Klarze, cz.X
To już koniec. Ostatnia część pamiątek po Klarze. Co nie oznacza, że Klara zniknie z bloga, o nie! Szybko i bez zbędnych słów (bo święta czekają...:))
![]() |
| mam wrażenie, że ten mężczyzna już chyba przewinął się na zdjęciach w zbiorze Klary |
![]() |
| dwie kartki z życzeniami na 50.urodziny |
![]() | |
| a na koniec nekrolog |
Czy ktoś już widział wiosnę?Ja liczę, że w przyszłym tygodniu się pojawi na dobre. A poniżej widok na Stóg Izerski, jaki miewała Klara przy drodze obok swojej posesji :
![]() |
| zdjęcie zrobione w minioną sobotę. |
niedziela, 24 marca 2013
Z serii: pamiątki po Klarze, cz.IX
Udało mi się dzisiaj przywieźć ostatnią już partię pamiątek po Klarze Kittelmann. Są to zdjęcia, jeden list i jeden nekrolog. List i nekrolog z kilkoma zdjęciami już wkrótce zeskanuję. A dzisiaj będzie parę zdjęć - damskich i męskich. Podróż pociągiem do dawnego domu Klary (czyli Rabishau Nr. 24) odbyłam wraz z potomstwem wczoraj. Przeżyłam parę szoków podczas podróży w obie strony. Pierwszy - odnowiony dworzec PKP we Worcławiu.Cacko! jakbym przeniosła się do innego kraju. Jakoś dziwnie mi było bez widoku i zapachu bezdomnych, wszechobecnego brudu i pstrokacizny, nachalnych reklam. I są wyciągi na bagaże przy schodach na perony (tak, i do nas dotarły jakieś przebłyski równego traktowania wszystkich podróżnych!), a we frontach kas biletowych się zakochałam, naprawdę! Kolejny szok - czysty szynobus wiozący nas do Lubania (zaliczyliśmy przy okazji odwiedziny u mojej babci), następny szok - maksymalne zapchanie pasażerami tegoż szynobusa! nawet pewne rozładowanie w Legnicy nie pomogło i zaliczyliśmy przymusową przesiadkę do innego (też czystego) szynobusa, który wywiózł nas do Lubania via Zgorzelec. Przy okazji zobaczyliśmy, że przy granicy funkcjonują po obu stronach farmy wiatrowe (jakoś dziwnie wyglądały wieże Goerlitz na tle tych wiatraków...). A kolejny szok, to zima nieźle trzymająca w tamtych okolicach. Przyrzekłam też sobie, że sama z dziećmi nie będę jeździć pociągami - niech i Uczestnik zazna tego miodu, co ja :) (zauważyłam dziwną prawidłowość: im więcej pasażerów, tym większa skłonność dzieci do popisywania się, itp.), szczytem chyba były publiczne wyznania Jagody na temat pracy jej jelit (tak, wyznała współpasażerom, co właśnie zrobiła w moje kolana...;)). No dobra, ja tu pitu - pitu, a zdjęcia ze zbioru po Klarze czekają. Do dzieła!
![]() |
| wielbiciel Klary? |
![]() |
| to zdjęcie mocno nadgryzione zębem czasu, czyli mysimi ząbkami ;) |
![]() |
| nie mogłam się powstrzymać przed zeskanowaniem odwrotu ostatniego zdjęcia - całkiem fajna reklama atelier fotograficznego w dawnym Świeradowie - Zdroju |
czwartek, 21 lutego 2013
Z serii: pamiątki po Klarze, cz. VIII
Dzisiaj kolejna - na razie ostatnia - część pamiątek po Klarze Kittelmann. Będzie parę listów, w tym jeden z Wilhelmshaven, parę pocztówek i zdjęć - głównie jednego pana (nie mam pewności, czy to nie on był pastorem na zdjęciu z konfirmacji, publikowanym parę postów wstecz). Nie muszę dodawać, że listy dla mnie nie są czytelne...Będzie też zdjęcie pewnego pana - jakoś nie mogę oprzeć się dziwnemu wrażeniu, że pan ten został sfotografowany...martwy. Ale może moja wybujała wyobraźnia trochę szwankuje...;). I będzie rysunek od Tupai :)
Startujemy!
![]() |
| list napisany w Wilhelmshaven w 1911 r., być może przez chłopaka z SMS Von der Tann |
![]() |
| ten napisany w 1942 r., wygląda na to, że Klara miała rodzeństwo |
![]() |
| ten list napisany został w Mirsku |
![]() |
| a o tym nic nie mogę powiedzieć... |
![]() |
| liścik z kopertą :) |
![]() |
| nastrojowa pocztówka z sarenką |
![]() |
| bladego pojęcia nie ma skąd ta pocztówka pochodzi... |
![]() |
| ta nadana w Legnicy w 1912 r. (jeśli dobrze odczytałam datę ze stempla) |
![]() |
| uchowało się jeszcze zdjęcia jakiegoś wojaka |
![]() |
| zdjęcia tajemniczego pana |
Dzisiaj znalazłam w skrzynce przesyłkę od Tupai- za podanie, jaka postać filmowa powiedziała "sowy nie są tym, czym się wydają" - dziękuję! diabeł rogaty będzie równoważył w Ruderii obecność stada świętych obrazów (kupiliśmy je wraz z domem) ;).
| rogaty stworzony przed laty tupajową ręką :) |
A swoją drogą kiedy ostatnio pisaliście listy? takie zwyczajne, ręcznie na kartkach, wysyłane pocztą do adresata? nie myślę tu o listelach, ani wiadomościach na portalach społecznościowych. Ja - szczerze - nie pamiętam kiedy napisałam ostatnio taki list. Kiedyś, u schyłku liceum (II połowa lat 90-tych ) obficie korespondowałam z przyjaciółką (do tej pory mam paczki listów od niej, pogrupowane w roczniki, z pięknymi rysunkami na kopertach - przyjaciółka rysowała mi okładki płyt naszych ulubionych zespołów muzycznych) i z kumplem. Pisaliśmy do siebie głównie o swoich młodzieńczych bolączkach, sytuacjach z życia (ach i o chłopakach oczywiście;)), imprezach, planach wyjazdowych na koncerty i o muzyce. Za jakieś 8 - 9 lat mój pierworodny będzie mieć tyle lat, co ja wtedy...Czas bardzo szybko leci, jak dla mnie - za szybko...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































































