niedziela, 17 kwietnia 2016

małe kroczki

Przyznaję - paskudnie zaniedbałam przez ostatnie miesiące bloga. Zaniedbałam również regularne odwiedzanie innych blogów, jednym słowem nie było mnie w blogosferze dobrych parę miesięcy. Zamierzam się poprawić, naprawdę:)
 Na początek - szybka akcja sprzed tygodnia pt.: "rozpadające się okienko" w części gospodarczej naszej chałupy. Dwa zdjęcia z serii "przed, po":





ps. a nasza młoda Jagoda chyba ma żyłkę poszukiwacza - znalazła w pobliżu domu przedwojenną filiżankę (podobne przedwojenne mamy z Breslau) - całą i zdatną do użytku, o.

środa, 11 listopada 2015

Zdjęcie od wnuka naszego Oswalda






ps. Niedługo będą  informacje o rodzinie zamieszkującej nasz dom do kilku pokoleń wstecz - byli to dawni mieszkańcy Przecznicy i Gierczyna.

niedziela, 1 listopada 2015

Psia...blaszka!

Jakiś czas temu Uczestnik znalazł psi identyfikator - gdzieś chyba w Przecznicy, teraz nie pamięta gdzie. Fajnie byłoby móc przejrzeć dokumenty (których dawno zapewne już nie ma) i ustalić, gdzie piesek mieszkał i jak się wabił...

czwartek, 29 października 2015

Naga sień, jak jesień

Sień jest naga - wszystkie zakamarki zostały pozbawione tynku. Od schodów - które pozostaną (ale zostaną potraktowane jeszcze odpowiednio) - zostały odbite deski (od spodu). Zabieg ten spowodował, że sień nabrała światła i przestronności. Po prawej stronie znajduje się piec - w jego miejscu zamontowany kiedyś będzie kominek, którego górę (a będzie ona wysoka) planujemy zwieńczyć resztkami kafli, pochodzącymi z dawnego pieca z naszego domu. Naprzeciwko komina będzie stać ławka z oparciem i schowkiem na poduszki oraz wełniane kapcie. Ja już to wszystko widzę:)

sobota, 29 sierpnia 2015

Dziura w ścianie

Jakoś na przełomie zimy/wiosny 2011 r. główna izba na dole zyskała swój, wydawało się wtedy, ostateczny kształt (oprócz wyglądu większości ścian, bo tu pomysły jeszcze się kłębią w naszych głowach). Tak, minęło parę lat, parę urlopów spędzonych w domu i pojawiła się potrzeba zmian.W czym rzecz? Z głównej izby już po wojnie wydzielono małe pomieszczenie, usuwając duży piec na rzecz małego, kuchennego (na tym niemieckim można było nawet spać...). W tym wydzielonym pomieszczeniu postanowiliśmy zrobić rodzaj małej kuchni, gdzie przygotowuje się jedzenie. Tam też znajduje się jedyny (póki co) w domu kran i zlew. Urlop: poranek, wstaję zaspana jak smok, idę zrobić sobie kawę i jakąś kanapkę - udaję  się z głównej izby, przez sień do tej małej kuchni, grzeję wodę, wracam do głównej izby po sztućce, kubek i talerz. I tak za każdym razem, gdy chcemy zrobić posiłek sobie czy dzieciom. Wymyśliliśmy zatem, żeby wybić po prostu wejście do małej kuchni z głównej izby. Niepraktyczne jest robienie tylu kilometrów. Wpadliśmy na ten pomysł  jakiś czas temu, ale  brakowało nam wiary w to, że Uczestnik sam jest w stanie to wykonać. Wiara pojawiła się i wraz z nią wymarzona dziura w ścianie:
widok z głównej izby,a  mała kuchnia wygląda nadal jak nora, bo jeszcze nią jest:)

Dziurę trzeba jakoś ucywilizować:


Przejście już gotowe, pora na malowanie framugi i ścian (tak, dwie, jedyne otynkowane ściany w głównej izbie nie zostały do dzisiaj pomalowane), foty z serii "tak było, tak jest teraz":

do wczoraj jedyny łącznik małej kuchni z główną izbą to małe okienko, na ścianie próbki farby

świeżo pomalowane ściany, a wilk na ścianie przestał straszyć...


środa, 19 sierpnia 2015

Mysi pokój

W miniony weekend Uczestnik dobrał się do drewnianej ściany pokoju na piętrze. Dobranie się polegało na zdjęciu desek, wyczyszczeniu szkieletu ściany z prastarego ocieplenia (plewy), wymianie ocieplenia i  nabiciu nowych desek. Nowe deski zostały nabite na ścianie od strony klatki schodowej, w samym pokoju pozostaną oryginalne (trzeba je jeszcze oczyścić z resztek słomy itp,  do niedawna były otynkowane). Nowe deski zostały nabite inaczej niż było pierwotnie, mianowicie poziomo. Nasz dom - nasze fantazje:)
Poniżej skromna sesja fotograficzna. Aaa, jak tradycja nakazuje, w ociepleniu ściany znajdowały się szczątki kolejnego ssaka - tym razem była to mysz. Szkielecik chyba zachowamy...:)


moment po odbiciu pierwotnych desek, były zniszczone dość mocno (kiedyś po utracie dachu były przez jakiś czas wystawione na warunki atmosferyczne)

kosz wypełniony prastarym, tradycyjnym ociepleniem ściany
nasz skarb ze ściany (tak chyba w większości przypadków wyglądają mityczne skarby ukryte przez niemieckich właścicieli...)
jedno ze współczesnych rozwiązań ocieplenia ściany

prawie...

...i już!
a w przerwie można było nazbierać trochę gradowych kulek:)

aktualizacja: tu już z framugą