niedziela, 29 kwietnia 2012

Z serii Ciekawostki: kobaltowa przeszłość Przecznicy

Kobalt, a właściwie farba kobaltowa była kiedyś  pożądanym towarem w przemyśle tkackim i ceramicznym. Już w XVI w. w Saksonii (Schneeberg, Annaberg) zaczęto na dużą skalę produkować farbę kobaltową, a od od przełomu XVI/XVII w. również w Czechach (w Jachymowie). Ale dopiero w 1735 r. Georg Brandt zauważył, że niebieskie zabarwienie żużlistej masy tworzącej się przy topieniu niektórych rud w Saksonii i Czechach nadaje właśnie kobalt. Nazwa tego pierwiastka pochodzi od wyrazu "kobold" czyli złego ducha lub gnoma, uprzykrzającego życie górnikom. Rejon Gierczyna i Przecznicy znany jest z pozostałości po dawnym górnictwie. W Gierczynie i jego okolicy wydobywano cynę, a Przecznica znana była z kobaltu właśnie. Poniżej postaram się zwięźle opisać przecznickie górnictwo. W 1769 roku graf Schaffgotsch (te tereny znajdowały się w obrębie dóbr rodowych Schaffgotschów) uruchomił w Przecznicy kopalnię rudy kobaltu "Annę - Marię". Wkrótce mineralizacje kobaltowe odkryto w sztolniach "Drei Brüder" oraz "Morgenstern" (były to kopalnie cyny, pierwsza z nich znajduje się na terenie między Przecznicą a Gierczynem), oraz w kilku nowozałożonych kopalniach w okolicy Świeradowa - Zdroju i Krobicy. Jednak największe znaczenie wydobywcze miała "Anna - Maria", zlokalizowana kilkadziesiąt metrów od zabudowy Przecznicy, na zboczu wyniesienia Prochowa (niem. Pulverberg). Wg Dziekońskiego (Dziekoński T., 1972 )  między  rokiem 1772 a 1774 graf Schaffgotsch w Przecznicy uruchomił hutę*, spiętrzając w tym celu w trzech miejscach wodę potoku: przy jednym spiętrzeniu znajdowała się płukarnia, przy kolejnym huta, przy trzecim kuźnia.
Plan okolic Przecznicy z zaznaczeniem wyrobisk kopalni "Anna - Maria", plan górniczy 1783 r. (wg Dziekoński T., 1972, s.350), gdzie: 1 - zabudowania kopalni; 2 - ujęcie doprowadzające wodę do koła urządzenia odwadniającego kopalnię; 3 - sztolnia odwadniająca; 4 - projektowany staw, który miała zasilać w wodę urządzenie płuczkowni na Przecznickim Potoku; 5 - rowy, którymi miano zasilać staw na Przecznickim Potoku wodą z Mrożynki.
Przekrój pionowy wyrobisk kopalni rud kobaltu "Anna Maria", odrys z planu górniczego z 1798 r. (wg Dziekoński T., 1972, s. 352), gdzie: 1 - nadszybie i szyb wydobywczy z urządzeniem do wypompowywania wody kopalnianej i transportu urobku wprawianym w ruch kołem wodnym; 2 - szyb środkowy; 3 - szyb odkrywczy; 4 - sztolnia odwadniająca, do której przepompowywano wodę z głębiej położonych wyrobisk; 5 - granice złoża w górotworze
Eksploatacja rud w "Annie - Marii" przebiegała na głębokości od 10 do 110 m. Poniżej kolejny odrys planu górniczego:
Przekroje pionowe szybu wydobywczego i zainstalowanych w nim urządzeń odwadniających i transportowych w kopalni "Anna - Maria", odrys z rysunku z 1812 r. (wg Dziekoński T., 1972, s. 354), gdzie: A,1 - koło wodne do wprawiania w ruch urządzeń odwadniających i transportowych; 2 - wielosegmentowa pompa do wyczerpywania wody z wyrobisk do sztolni odwadniającej; 3 - winda do transportu urobku; 4 - drabiny; 5 - sztolnia odwadniająca; B - przekrój pionowy tego samego szybu w układzie pod kątem 90 stopni w stosunku do przekroju A (szyb upadowy)
Do rozdrabniania rudy stosowano tłuczki:
Przekroje tłuczki do rozdrabniania rud kobaltu w Przecznicy, odrys z rysunku z 1823 r. (wg Dziekoński T., 1972, s. 356)
A co dalej? Oddajmy głos Dziekońskiemu: " Huta posiadała piec prażalniczy z kominem ok 35 m wysokim, a to ze względu na konieczność lepszego odprowadzania trujących par arsenu, piec hutniczy płomienny o sześciu odstojnikach oraz piec do wypalania cegieł na wykładziny pieców hutniczych" (Dziekoński T., 1972, s. 357). Obok huty znajdował się młyn z dwoma kołami wodnymi do rozcierania szkła, sortownia i przemywalnia farby wraz z pomieszczeniem do jej ręcznego rozcierania i pakowania do beczek.

Budynek z końca XVIII w., który wchodził w skład zespołu zabudowań huty kobaltowej w Przecznicy. Najprawdopodobniej budynek administracyjny (wg Dziekoński T., 1972, s.357). 
Nie widziałam tego budynku w Przecznicy (albo już nie istnieje, albo został przebudowany i/lub odnowiony, albo nigdy nie stał w Przecznicy ? ), widziałam podobny w...Mlądzu.
I co dalej  się działo z  urobkiem?
Pozwolę sobie oddać po raz kolejny głos Dziekońskiemu (momentami opis pachnie prawdziwą alchemią) : "...technologia produkcji smalty w Przecznicy była podobna do stosowanej w Saksonii. Nie wymagała czystego surowca wyjściowego. Używano do tego celu częściowo wyprażonej rudy. Prażenie prowadzono w takiej temperaturze  i do takiego stopnia, aby możliwie największa część związków kobaltu uległa utlenieniu i aby znajdujące się w rudzie przecznickiej związki arsenu pozostały w stanie nierozłożonym. prażonkę topiono w tyglach z dodatkiem mielonego na pył piasku kwarcowego i potasu. tygle umieszczano w piecu płomiennym, w którym wsad ulegał stopieniu. W czasie tego zabiegu stopiona krzemionka wraz z tlenkami kobaltu i potasem wypływała na wierzch w postaci niebieskiej masy, podczas gdy szpejza (tworząca się w wyniku obecności w rudzie pewnej ilości arsenu), do której przechodziły pozostałe metale oraz niewielkie ilości nierozłożonych związków kobaltu jako cięższe, zbierała się na dnie tygla. Gdy prażonka zawierała zbyt mało arsenu, aby wszystkie metale mogły przejść do szpejzy, dodawano do tygla arszeniku. Masę kobaltową zlewano do naczynia z wodą,w której w wyniku gwałtownego chłodzenia ulegała granulacji. Granulki rozdrabniano i poddawano segregacji w osadnikach w celu usunięcia porwanych mechanicznie przy zlewaniu cząsteczek szpejzy. Na drodze kolejnego mielenia i szlamowania uzyskiwano farbę kobaltową o różnej granulacji" (Dziekoński T., 1972, s. 357 - 358). Dziekoński podaje również dane o wielkości produkcji przecznickiej farby kobaltowej i skorelowanej z nią wielkości zatrudnienia. Trzeba tutaj koniecznie wspomnieć, iż w latach 1793-1806 produkcja farby kobaltowej w Przecznicy wynosiła 50 -70 ton rocznie, co fachowcom pozwoliło oszacować, że jej eksport stanowił wówczas ok. 10 % produkcji europejskiej. Oprócz farby kobaltowej pozyskiwano mączkę arsenową (arszenik), której produkcja wynosiła w latach 1793-1806 od 0,7 do 4 ton rocznie. Niestety, produkcja  kobaltu w ciągu kolejnych lat zmniejszała się, co doprowadziło do zamknięcia kopalni i huty w 1844 r.
Co pozostało z górniczej przeszłości Przecznicy?
Fachowcy - geolodzy (Madziarz M., Sztuk H., 2006) wskazują, że widoczne są zapadliska po trzech szybach kopalni "Anna - Maria", na zboczu Prochowej oraz zachował się również wlot głębokiej sztolni odwadniającej kopalnię nad brzegiem Przecznickiego Potoku. Dawna kopalnia cyny "Drei Brüder" eksploatowana później ze względu na obecność kobaltu, chyba jest najlepiej zachowaną kopalnią w okolicy (nie znajduje się w terenie zabudowanym). Poniżej rzut okiem w jej głąb:

widać drewniane elementy wyposażenia sztolni

te 3 zdjęcia zostały zrobione podczas wyprawy krajoznawczej z udziałem Uczestnika we wrześniu 2010 r.


* inne źródła podają, że huta była zlokalizowana w  Mlądzu (por. artykuł w serwisie Góry Izerskie )

Literatura:
- Dziekoński T., 1972, Wydobywanie i metalurgia kruszców na Dolnym Śląsku od XIII do połowy XX w., Wrocław, PAN
- Madziarz M., Sztuk H., 2006, Eksploatacja rud cyny w Górach Izerskich: historia czy perspektywa dla regionu?, Prace Naukowe Instytutu Górnictwa Politechniki Wrocławskiej Nr 117, Studia i Materiały Nr 32,  s. 193 - 203

czwartek, 19 kwietnia 2012

Dawne pocztówki - ciąg dalszy

Najświeższe, w naszej skromnej kolekcji, pocztówki z przedwojennymi widokami na:

1) Mrożynkę w Przecznicy


2) Desnę po czeskiej stronie Gór Izerskich


Obie pocztówki  kupione w całkiem sympatycznej cenie (po 6 zł) w pewnym kameralnym antykwariacie wrocławskim.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Z zupełnie innej beczki, czyli na co można natknąć się w miejskim parku

Dzisiaj będzie wpis o miejscu, znajdującym się jeeeszcze dalej od Przecznicy aniżeli Kwisa. Wczoraj, podczas spaceru z dziećmi po parku, zauważyłam takie oto "cuda" w dużym miejskim parku. Nawiązując do ostatniej notki na blogu Mateusowym -  jak widać, w mieście ze świadomością ekologiczną mieszkańców nie jest też różowo...
może ktoś potrzebuje tylnej szyby do samochodu? albo materaca?
I perełka na koniec:


Kiedyś na studiach żartowaliśmy na roku, że trzeba stworzyć typologię plastikowych butelek, itp. Teraz ten pomysł bynajmniej nie zakrawa na dowcip...


Zdjęcia robiłam aparatem, wkomponowanym w telefon, więc proszę o wyrozumiałość...Nie spodziewałam się takich "artefaktów" w parku...

Dawno temu,w innym parku miejskim, w innym mieście, natknęłam się na nadpalone szczątki psa, leżące przy dróżce, znalazłam też grobowiec Belfegora, ale to już inna opowieść...

niedziela, 18 marca 2012

Z serii Ciekawostki: Kwisa - jak 80 lat temu tłumaczono jej nazwę

Czasem trzeba odetchnąć od domostwa i rozejrzeć się  nieco dalej. I dzisiaj będzie właśnie taki wpis - trochę odległy od naszej Ruderii. Zacznę od tego, że historykiem  czy językoznawcą nie jestem, tłumaczem zawodowym też nie*. Przytoczę, jako tylko i wyłącznie ciekawostkę,  artykuł dotyczący Kwisy -  najważniejszej rzeki w regionie (Kwisa w wiki), na który natknęłam się dawno temu przy zbieraniu materiałów do jednej z prac semestralnych. Artykuł został opublikowany w 1932 roku  w periodyku Altschlesische Blätter, autorem jest W. Demelt. Publikacja ta jest  też przykładem na to, jak  bardzo nauka niemiecka była zaangażowana w panujące wówczas nastroje polityczne (po wojnie nauka polska również nie ustrzegła się tego typu zaangażowania), co nie zmienia faktu, że być może  w tym  wywodzie znajduje się  ziarno prawdy. Nie mnie to oceniać - nie mam wiedzy w tym zakresie.
Poniżej artykuł, przetłumaczony już przeze mnie na polski.

" Nazwa rzeki Kwisy

Podczas śląskich poszukiwań nazw miejscowości, co miało miejsce w ostatnich dziesięcioleciach, badacze natknęli się na trudności w dużej części materiałów badawczych. Raz, liczba udokumentowanych dowodów dla wczesnych form nazewniczych jest dużo wcześniejsza niż nazwy miejscowości. Dwa, w nazwach rzek mamy stare elementy nazewnicze, które należą do geograficznej warstwy nazwy. Dlatego też ważne jest badanie językoznawcze oraz prehistoryczne. Do tradycyjnych starożytnych nazw rzek należy Kwisa. Z 1241 roku znana forma to Quiz, Quizt, z 1310 roku Quicz,w Czechach brzmi to Chwist, w górnołużyckim Kwisa. Slawiści wskazują na słowiańskie pochodzenie nazwy Kwisa. P. Küchnel i E. Mücke wywodzą nazwę Kwisa od dolnołużyckiego „gwizdaś”, polskie „gwizdać”. Po polsku „gwizd” oznacza gwizd wiatru. Jednak trzy spostrzeżenia przemawiają przeciwko tej etymologii. Pierwsze: rdzeń tego słowa we wszystkich znanych językach słowiańskich nigdy nie znaczy "szum rzeki", tylko gwizd i syczenie. Dwa: określenie formy tej jako „gwizd”, „chwist”, czeski hvizd, jako gwizd, gwizdanie jest mało przekonywujące jako nazwa rzeki. Trzy: nazwie Kwisa brakuje paraleli na słowiańskich obszarach. Inne słowiańskie rdzenie tej nazwy nie pojawiają się w interpretacjach tej nazwy, zatem powstaje przypuszczenie, że nazwa Kwisa należy do starszej, germańskiej warstwy językowej. I rzeczywiście: mamy na obszarze germańskim nazwy rzek z rdzeniem „kvis” - w północnej Islandii płynie Strangäkvisl, w południowej Islandii Kaldakvisl. W staronordyckim i norweskim „kvisl", „kvisle” oznacza rozwidlenie, odnogę rzeki. Również w północnej Jutlandii w Bendsossel jest miejscowość Quissel, gdzie płynie maleńka rzeczka. Bendsossel jest ojczyzną Wandali, którzy przywędrowali na Śląsk. Południowa Norwegia i szwedzki Bohuslän to obszary wandalskie, jak na to wskazują badania archeologiczne i znajdują się tam podobne formy nazw miejscowości i rzek. W świetle tych badań oraz obecności Wandali na Śląsku, prawdopodobne jest przypuszczenie,że mamy w nazwie Kwisa, wandalską nazwę rzeki, co może oznaczać, że przynajmniej przy ujściu Kwisy [do Bobru - przyp.moje] znajdował się wandalski obszar osadniczy. Formę „kvis” znajdujemy również w nazwach miejscowości na północnym obszarze. Jest ona ściśle spokrewniona z „kvisl” i znaczy w staronordyjskim (kvistr) i w obecnej skandynawskiej mowie ”Zweig”[gałąź, odnoga - przyp.moje]. Znaczenie „rozwidlenie rzeki” jest pewne, ale jest możliwe, że to słowo miało podobne znaczenie u plemion wandalskich..." 

Pominęłam dwa ostatnie zdania, które merytorycznie nie wnoszą niczego do tekstu.


* i  nie zawsze moje tłumaczenie jest idealne, ale sedno zawsze staram się wydłubać :)

niedziela, 11 marca 2012

Marcowe widoki z Tłoczyny i dzicy lokatorzy

Uczestnik pojechał samotnie do naszej ruderii. Odkrył, że w naszym domu mieszkają (chyba okresowo) małe ssaki. Ale po kolei. Zaczniemy od Tłoczyny. Niby zima odpuszcza, niby przebiśniegi i krokusy kwitną, a przyroda jeszcze w smutnych odcieniach brązu i rudości...Poniżej kilka widoków  na Przecznicę z Tłoczyny i Jelenich Skał, poczynionych 10 marca w lekko mglisty dzień :

ten ciemny budynek, mniej więcej pośrodku, to odnowiony budynek dawnej szkoły, obecnie świetlica

widok na Mlądz
widok na Rębiszów
"zalizane" przez śnieg trawy na Jelenich Skałach
A tu ślad jakiegoś zwierzątka:


Nie mogłam się powstrzymać przed umieszczeniem zdjęcia strumyka :) 


Wracając z Tłoczyny skrótami, można natknąć się na niebieski przysłupowy domek, usytuowany przy bocznej dróżce, powyżej naszego domu. Niestety, widok takich domów staje się rzadkością...


Dobra, pora przejść do lokatorów w naszym domostwie  - oto pozostałości uczty :


sobota, 3 marca 2012

Krótka historyja domostwa naszego

Początki są nam nieznane. Nie wiemy, kiedy dom został wybudowany, ani jak wyglądał. Wiemy, że w 1878 roku w  w  Querbach w domu o numerze 54  zmarła osoba  tam zameldowana o nazwisku Weichelt * (syn pana Oswalda nie zna tego nazwiska). Kolejna wzmianka to list polowy, znaleziony w czeluściach strychowych, datowany na 19.03.1916 r. Z niego dowiadujemy się, że w domu mieszkała matka (adresatka listu, imienia nie znamy) wraz (?) z nadawcą listu czyli synem  - Oswaldem, który był na wojnie. Następny ślad domu to pocztówka z roku 1917 r. - najstarszy znany nam wizerunek domu. Na zdjęciu (znajduje się poniżej) widać bryłę budynku -wygląda właściwie tak, jak teraz obecnie. Budynek jest podzielony, co jest powszechne w dawnym budownictwie w regionie, na część mieszkalną i część gospodarczą, oddzielone od siebie sienią. Część mieszkalna zbudowana jest z głównie z cegieł (kamień pojawia się w części przyziemnej ścian, drewniany sufit - strop), natomiast część gospodarcza ma masywne kamienne ściany, porządne sklepienia ze stropami Kleina. Całość pokryta dwuspadowym dachem, posiada drewniane ściany szczytowe  i ryzalit.
Kolejny trop: deseczka wsunięta pod drewnianą podłogę  w małym pokoiku na parterze z datą i danymi stolarza, który ją wykonał: 03.03.1921 r.Od wnuka pana Oswalda wiemy, że stodoła została zbudowana w latach dwudziestych XX w. (co potwierdzało nasze spostrzeżenia), a na jednej z belek w stodole znajduje się data: 22.09.1935 r. . Wiemy, że w okresie  od międzywojnia do 24.06.1946 r. mieszkała w nim rodzina Eckartów: Oswald wraz z żoną Pauline (której strzępy nekrologu znaleźliśmy, zmarła przed II wojną) i z  dwoma  synami. Jeden z nich miał uczyć się na kowala w kuźni za płotem (po której  śladu nie ma...). Od syna pana Oswalda (urodzonego w naszym domu w 1927 r.) wiemy, że zimą chłopcy spali na piecu w kuchni (po którym zastaliśmy  na strychu zaledwie kilka kafli z korony - zdjęcie jednego z nich poniżej).


 Po wojnie przez krótki czas mieszkał tu mężczyzna - Polak, a potem przez wiele lat kobieta, dwukrotna wdowa, przybyła gdzieś z północno - wschodnich rubieży dzisiejszej Polski (spoczywa w Rębiszowie, bo Przecznica to wieś bez cmentarza). W październiku 2008 r. dom stał się nasz. 
Nie skończyliśmy remontu i pewnie jeszcze odkryjemy kolejne szczegóły, tworzące historię naszej ruderii :) , na co bardzo liczymy!

 Poniżej: dawne wizerunki naszego domu. 

zdjęcie z pocztówki: 1917 r., nasz dom pośrodku.
lata 30.-40. XX w.: podwórko, zdjęcie zrobione z podwórka domu naprzeciwko
zdjęcie nieco późniejsze - być może zrobione u schyłku wojny


* pewna informacja od sąsiada z rozległą wiedzą o Przecznicy

poniedziałek, 20 lutego 2012

Powoli się rozmrażamy, czyli nieśmiałe plany remontowe na kolejny sezon

Dni coraz dłuższe, mrozu nie ma, śnieg topnieje w oczach i można powoli zacząć snuć plany na kolejny remontowy sezon. Chcielibyśmy rozwiązać kwestię podłogi w dobudówce. Wymyśliliśmy tam podłogę ze starych cegieł w ramie z belek naszego starego strychu. Snuliśmy plany, że uda się to wykonać jeszcze jesienią, ale nie wyszło. Kolejna rzecz do wykonania własnym sumptem to ocieplenie sufitu w głównej izbie i przymierzenie się do podłogi na strychu nad nią. Nie są to duże koszty: cegły rozbiórkowe lub nowe, podsypka, wełna mineralna do ocieplenia i "coś" na podłogę plus czas i minimum dwie pary rąk do pracy. Młodsze dziecko wnet skończy 2 lata i liczę na to,że podrzucę córkę babci, i będę mogła intensywnie działać  w naszej ruderii :) Martwi nas wilgoć na dwóch ścianach w głównej izbie - w lipcu miną 3 lata od zrobienia odwodnienia, rok minął od skucia starych tynków...Chyba trzeba zrobić jeszcze jeden wykop odwadniający. Z drugiej strony - dom zbudowany został na zboczu, wiadomo izolacji poziomej też nie ma...No i nie mieszkamy na stałe (kwestia ogrzewania domu), więc też cudów nie możemy oczekiwać. 
Ostatnio poszaleliśmy przy zakupie nasion do warzywniaka :) I udało się nam trafić na nasiona okry (Hibiscus esculentus)! O ile w żadnym sklepie czy hali nie natrafiliśmy na  to warzywo (Uczestnik zakochał się w smaku okry podczas wojaży do kraju faraonów), to  w hipermarkecie nasion okry do wypęku ! Najpierw wysiejemy nasiona w doniczkach, na balkonie i gdzieś w czerwcu do gruntu. Przecznickiego. Zobaczymy czy coś wyjdzie z tej uprawy. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie nakupowali nasion cukinii i dyni - w tym roku też chcę mieć lampę dyniową na urodziny :)) I tym samym kolejny plan - powiększyć areał warzywniaka !
Tak, plany remontowe nie są zbyt wygórowane, skromne bardzo, ale póki co - na razie tyle możemy zaplanować. Zawsze można rozbudować plany :) Czas pokaże. Ach, zapomniałabym! czy ktoś z czytających, z okolicy dysponuje może zbędną cegłą rozbiórkową w liczbie ok 300 sztuk?

A poniżej - nasza ruderia w skromnej scenerii zimowej (zdjęcie zrobiłam ja, kilka tygodni temu)